Interesuję się różnymi tematami, powiedziałbym już od dziecka. I od tamtego czasu ciągle słyszałem o logice, racjonalności i oczywiście nauce jako kierunku prawidłowego rozwoju. Każde dziecko to pewnie nie raz słyszało, choć może ujęte w innych słowach. Uważam jednak, że zarówno dzieci, ba, nawet dorośli nie zawsze wiedzą, co prezentują te słowa.

Czemu poruszam ten temat? Ponieważ przez niezrozumienie w pełni tych znaczeń krytykuje się i tłamsi mój jak i myślę wielu, sposób w jaki my, jednostki weryfikujemy widziany świat, nazywany niekiedy alternatywnym, czyli „innym”. Jest to irytujące i dołujące i tak już w trudnym do przebrnięcia położeniu jakim się znajduję. Ale dość o mnie. Wyjaśnienie powyższych znaczeń czas zacząć:) 

Po pierwsze NAUKA

Dla mnie nauka to stan nabywania umiejętności, zdobywania doświadczenia zarówno teoretycznego jak i praktycznego, który zapamiętany posłuży temu, abym nie uległ w konfrontacji z przyrodą , a więc i z moim żywotem. Pamiętajmy przecież, że aby nauka powstała, potrzebna jest średnia błędów, z której wyłania się obraz rozwiązania.. i tak ciągle  Np. zawsze zastanawiałem się, ile ludzi umarło, aby mieszkańcy Ameryki Środkowej, Południowej czy Afryki w końcu skonsumowali pierwszy Maniok.. i nie ten jadalny, słodki, a dziki, trujący (zawierający kwas pruski czyli cyjanek jak dobrze pamiętam).  Albo jakiekolwiek rośliny, czy warzywa określić….które jadalne, a które nie…   bo przecież padł nie jeden i nie dwóch ochotników aby reszta w końcu coś zjadła.. Więc ile, się pytam? To jest własnie nauka… – jak sama nazwa wskazuje! – uczę się poprzez ciągłą zmianę nastawienia i danych zaczerpniętych z otoczenia.

Więc jak mi jeden z drugim powie ze to jest tak, a to jest tak, bo tak twierdzą naukowcy głównego nurtu to ja mam to przyjąć jako dogmat? A ci co po cichu twierdzą ,że może być inaczej raczej milknął, aby ze swojej braci nie wypaść z koryta… Bo tak ogół wymaga?  A Ziemia? Zanim doszliśmy do dzisiejszego punku widzenia, ile potrzebowaliśmy generacji pokoleń i przede wszystkim nowego spojrzenia, aby rozwiązać tą kwestię? Dosadnie powiedział na ten temat prof. filozofii Paul Feyerabend:

Przekonanie, iż nauka może  i powinna być uprawiana w obrębie stałych, ogólnych reguł nie tylko nie ma związku z rzeczywistością, gdyż traktuje zdolności człowieka i warunki jego rozwoju zbyt powierzchownie, ale jest poza tym szkodliwe. Próba przetransponowania tych reguł w celu zwiększenia fachowych umiejętności odbija się negatywnie na całej ludzkości. Oprócz tego taki punkt widzenia jest niekorzystny nawet dla samej nauki, gdyż zaniedbuje się wówczas jej fizyczne i historyczne uwarunkowania, czyniąc je tym samym niezdolną do kompromisu. Pogłębia to jej dogmatyzm.”- .[1]

Po drugie: Racjonalne myślenie

Oooo, to ludzie kochają mówić… to takie mądre . .. Bądź racjonalny, nie wygłupiaj się, co ty mówisz, pomysł racjonalnie (czyli rozumnie jak rozumiem:)). W racjonalnym myśleniu tkwi jednak jeden pewien szkopuł. Od okresu Oświecenia przyzwyczajeni jesteśmy do traktowania otaczającego nas świata, a w nim samych siebie, w sposób racjonalny. Oznacza to, że staramy się zgłębić przyczyny i skutki zaistniałych zdarzeń oraz tłumaczyć je oddziaływaniem znanych nam do tej pory bądź nowo odkrytych sił natury. Wszystko poza tym – staje się irracjonalne, a więc nie istotne, bo nieistniejące, tłumaczone jako złudzenie, iluzją, omanami itp.. Nauka w takim przypadku- a tak niestety uważam że jest – staje się niezachwianą wiarą w to, że wszystko daje się racjonalnie wyjaśnić. Jak możemy jednak do tego tak podchodzić, jeżeli nasze poznanie , co niezaprzeczalnie wszyscy „jajogłowi głoszą” ciągle poznajemy. Poszerzamy naszą wiedzę z każdych dziedzin nauki, poznajemy lub modyfikujemy (aktualizujemy) , prawa, zjawiska, zdolności, fenomeny przyrody, ogółem wszystko co nas otacza, które powiększają z roku na rok znany nam system postrzegania otaczającego nas świata. Przecież co róż nowe informacje muszą skorygować dotychczasowe – stałe- wydawałoby się do tej chwili założenia. Racjonalność więc ciągle ewoluuje.  I to co do tej pory traktowano jako fakt (prędkość światła, szacowanie wieku za pomocą datowania węgla C14, okazało się błędne, a to co brano za bajki, fikcję, okazało się faktem.

Patrząc na wzloty i upadki odkryć, ciągłemu postępu w każdej dziedzinie życia jak i licznych zmian w podejściach w szerokiej gamie aspektów praw natury, czy też zasad rządzących wszystkim, może się okazać, iż po prostu pewne zjawiska, bądź wydarzenia, które przy obecnej naszej wiedzy uznajemy za nie możliwe, nie racjonalne- z przyczyn po postu zbyt nie wystarczających informacji- mogą się okazać niedługo rzeczywiste i prawdziwe. I na to trzeba być otwartym.

Po trzecie: Fakty

To już jest tak nagminne, a zarazem tak powtarzane, że zapomniano co to w ogóle znaczy…..

Muszę i w tej kwestii parę słów wyjaśnienia napisać  o których nie zdajemy sobie być może sprawy. Otóż tylko te z obserwowanych przez nas zjawisk skłonni jesteśmy nazwać faktami, które integrują się z istniejącym obrazem otaczającego nas świata. A obraz otaczającego nas świata wyznacza przecież główny nurt nauki, który określa głosami uznanych (swoich)  naukowców, co można nazwać za fakt, a co nie. Dobrze to spuentuje tzw. Paradoks Schrodingera – który dotyczy on pytania: Czy nasze modele fizyczne opisują świat w sposób obiektywny, czy też zwyczajnie definiują granice naszej wiedzy.[2]

Po czrzwarte: Teorie

   Jeżeli istnieje teoria na temat jakiegoś zjawiska, a nie ma dowodów na jej obalenie, to należy uznać iż jest prawdziwa – nawet, jeśli niema wystarczających dowodów na jej poparcie. Dlaczego? Ponieważ z definicji obserwacja umożliwia wnioskowanie, dzięki któremu powstają hipotezy (przypuszczenia). Hipotezy podbudowane logiką potwierdzają słuszność tez i tak powstaje teoria.  W fizyce można spotkać się z wieloma teoriami, które oparte są głównie na przypuszczeniach. Mimo to nie są odrzucane jeśli nie ma dowodów je obalających. Przykładem może być sam fakt jak w ciągu stuleci zmieniały się poglądy o budowie naszego Układu Słonecznego.

Tak więc poruszane na tym blogu liczne tematy, które nie raz czytelnik pewnie uzna za niedorzeczne, zaliczy niekiedy do grona bajek, bądź wybujałej fantazji wyssanej z palca schizofrenika, niech jeszcze raz zastanowi się nad racjonalnością, którą kieruje się nauka jak i zdroworozsądkowa logiką. Bo tak jak i w nauce: powtarzalność, spójność obserwacji, eksperymenty i rzetelność- i niekiedy ofiarność ludzi ze świata nauki, którzy kosztem swojego publicznego autorytetu – poświęcają się dla zgłębienia owych trudnych tematów publikując swoje wyniki, posiłkując się z naprawdę olbrzymią rzeszą światków i materiałów dowodowych- powinniśmy otworzyć oczy na omawiane zjawiska, bądź wydarzenia. Bo nie może być tak iż nieznanie faktów, nie przeszkadza w wydaniu subiektywnej, a więc własnej opinii. Takie podejście blokuje rozwój i poznanie, a nie je rozwija.

Ripsonar


[1]Gwiezdne wrota. Oni są wśród nas” – Johannes Fielbag, str. 49.

[2] „Kosmiczny spust- czyli…, Robert. A. Wilson, str. 212

Reklamy