15.04.1977 roku na oczach sześciu żołnierzy dowódca Armando Valdes zniknął aby pojawić się po piętnastu minutach. Jednak jego zegarek pokazywał czas o pięć dni do przodu, miał również na to wskazujący zarost.

24.10.1653 – żołnierz hiszpański zniknął z posterunku w Manili, stolicy Filipin. Następnego dnia pojawił się w Meksyku, odległym o 15 tysięcy kilometrów. Skazano go na śmierć za dezercję. Jednak on podał informację o śmierci gubernatora Filipin, która mogła być potwierdzona dopiero po kilku miesiącach z uwagi na odległość. Postanowiono odroczyć wyrok. Gdy wiadomość ta rzeczywiście nadeszła, żołnierza uniewinniono.

Są to jedne z nielicznych przypadków powrotu zaginionego. Z reguły zniknięcia są bezpowrotne:

07.1768 – 77 letni krawiec Owen Parfitt zniknął z wózka inwalidzkiego sprzed własnego domu. Warto wspomnieć iż od wielu lat był on całkowicie sparaliżowany. Bez pomocy nie potrafiłby się ruszyć z miejsca. Pomimo natychmiastowych poszukiwań i przetrząśnięcia całej okolicy nie natrafiono na żaden ślad.

26.11.1809 – Głośne w owych czasach było zniknięcie brytyjskiego posła Benjamina Bathrusta. wyruszył z depeszami z Wiednia do Anglii. Tego dnia zatrzymał się w miasteczku brandenburskim Perleberg w celu zmiany koni. Przed samym odjazdem Bathurst odszedł za wóz. Wszelki słuch o nim zaginął. Wywołało to wielką aferę polityczną. Prowadzono poszukiwania w całym kraju na polecenie samego Napoleona Bonaparte. Nie ma sensu przytaczać wszystkich przypadków więc przedstawię jeszcze dwa zniknięcia w XX wieku:

1969 – siedmioletni Dennis Martin wybrał się z ojcem i krewnymi na wycieczkę do Great Smoky Mountains. Chłopiec przez cały czas był pilnowany. Zniknął zupełnie nagle, gdy szedł obok ojca.

1975 – Martha Wright jechała samochodem ze swoim mężem. Zatrzymali się, a ona wyszła na chwilę odśnieżyć tylną szybę. Zniknęła i nigdy więcej o niej nie słyszano.

Jak już wspomniałem, ginęły również większe zgrupowania ludzkie. Całe miasta, wsie i gminy zostały całkowicie opuszczone. Zupełnie bez powodu mieszkańcy udali się w jakieś miejsca, do dzisiaj nie odkryte. Odnosi się wrażenie jakby jedynie na chwilę odeszli od codziennych zajęć i zniknęli na zawsze. Przykładowo w Anglii odkryto z powietrza tysiące opuszczonych miejscowości. Zdarzyły się też sytuacje zbadane dokładniej:

11.1930 –  traper Joe Labell, odwiedzając zaprzyjaźnioną wioskę Eskimosów w północnej Kanadzie, natknął się jedynie na opuszczone domostwa. Nie usłyszał nawet szczekania psów. Przedmioty takie jak broń, sanie, łodzie czy robótki wskazywały na chwilowe oderwanie się od zajęć. Jednakże nie odnaleziono ani śladów wroga, ani śladów nagłej ucieczki. Wkrótce zawiadomiona policja konna nic nie odkryła. Tropiciele również nie odnaleźli śladów. Jednak ginęły też zorganizowane jednostki wojskowe:

Podczas II wojny światowej chiński pułkownik Li Fu Sien wraz z 3100 żołnierzy miał za zadanie zatrzymać japońskie siły podchodzące pod Nankin. Zajęli pozycje obronne 25 km od Nankinu. Następnego dnia przez telefony polowe nie udało się pułkownikowi w kwaterze głównej połączyć z linią bojową. Okazało się, że w nocy zaginęło 2988 żołnierzy. Pozostał tylko 113 osobowy oddział, broniący mostu. Zaginionych żołnierzy nie widzieli strażnicy ani nikt inny. Nigdy więcej nie dali znaku życia. Jest trudne do zrealizowania ciche przemieszczenie tylu żołnierzy w ciągu jednej nocy. A w dodatku tak, aby nikt tego nie zauważył.

Podczas wojny w Hiszpanii 4000 oddział żołnierzy zniknęł po wejściu za wzgórza. Wielu ludzi z innych jednostek widziało jak skryli się za górami, lecz stamtąd nigdy nie powrócili.

1858 – w Indochinach 650 żołnierzy francuskich zniknęło wraz z ekwipunkiem podczas marszu do Sajgonu.

114 – zaginął IX legion rzymski (6000 żołnierzy) po wyruszeniu z Brigantii.

Najczęściej ludzie znikają pod osłoną mgły, w tworach podobnych do chmur i innych podobnych. Zjawisko to jest powszechniejsze i częstsze niż może nam się wydawać. Jednak giną również załogi samolotów i statków a nawet całe pojazdy:

5.11.1872 – statek „Mary Celeste” wypłynął w rejs z Nowego Jorku do Genui. Po miesiącu angielski bryg „Dei Gratia” natknął się na niego w pobliżu Azor i wybrzeży Portugalii. Statek był całkowicie opuszczony. Ponadto znajdował się on w zadziwiająco dobrym stanie. Nie było ani śladów katastrofy, ani innych wydarzeń, zmuszających załogę do opuszczenia statku. Przedmioty, podobnie jak w większości przypadków, pozostawiono w trakcie użytkowania. Inne leżały w porządku na swoich miejscach. Dochodzenie nie dostarczyło nowych informacji. Dziwne było iż statek, mimo braku załogi, utrzymywał się na właściwym kursie przez ponad 500 mil, mimo burz i fal. Konstruowano różne dziwne teorie lecz żadna nie była wystarczająco przekonująca. W końcu sprawę uznano za niemożliwą do rozwiązania.

10.1883 – szkuner „J.C. Cousins” zarzucił kotwicę w pobliżu Fort Stevens. Kapitan H.A. Zeiber czekał na odpływ, aby umożliwić spotkanie na pełnym morzu. O godzinie 17 statek wyruszył w kierunku holownika „Mary Taylor”. Wszystko to było dobrze widoczne z punktów obserwacyjnych na brzegu. Jednak nagle „J.C. Cousins” wykonał zwrot w kierunku mielizn i ławic, mknąc coraz szybciej. Nie próbowano wykonać żadnego manewru. W końcu statek zastrzymał się na ławicy Clatsop Spit. Nikt nie opuścił statku ani nie wzywał pomocy. Ekipa ratunkowa po wejściu na pokład nie zastała żywej duszy. Jedzenie w kuchni było jeszcze ciepłe, w popielniczce żarzyło się cygaro. Wyglądało na odłożone chwilę przedtem. Tego przypadku zniknięcia załogi ze statku, który był pod ciągłą obserwacją, również nie udało się wyjaśnić.

W słoneczny czerwcowy dzień 1872 roku statek parowy „Iron Mountain” wypłynął z Vicksburg w podróż do Louisville. Świadkowie widzieli jak skrył się za zakrętem rzeki. Po pewnym czasie inny parowiec „Iroquois Chief” napotkał dryfujące barki, które były przyczepione do zaginionego statku. Jednakże liny nie zostały zerwane lecz przecięte. Po takie rozwiązanie sięgano tylko w ostateczności. Statek po prostu zdematerializował się w powietrzu. Zagnęło również wiele innych parowców w różnych częściach świata.

4.07.1928 – multimilioner Alfred Loewenstein podróżował samolotem Fokker VII. Podczas lotu wszedł do toalety, aby nigdy z niej nie wyjść. Służący zastał jedynie puste pomieszczenie. Trudno jest dociec co się z nim stało. Otworzenie drzwi w samolocie podczas lotu jest wyjątkowo trudne. Ponadto niejasne byłyby motywy popełnienia samobójstwa, gdyż należy wykluczyć pomylenie drzwi wyjściowych z drzwiami do WC.

1968 – Jerrold Potter, lecąc samolotem wszedł na oczach przyjaciela do toalety. Przez samolot przebiegł wstrząs a Potter nigdy więcej się nie pojawił. Niezauważalne otworzenie drzwi w tym samolocie graniczyło z cudem. Samo przekręcenie wielkiego uchwytu o 180 stopni było wyjątkowo trudne.

Słynny jest przypadek zaginięcia w Trójkącie Bermudzkim eskadry pięciu bombowców Avenger, znanego jako „lot numer 19”. 5 grudnia 1945 o godzinie 15:45 na pytanie wieży kontrolnej na Florydzie Charles C. Taylor odpowiedział iż nie może podać swojej pozycji. Wzbudziło to zdziwienie, gdyż był on doskonałym i doświadczonym pilotem. Znajdowali się zaledwie 250 km od brzegu. Potem polecieli na północ 60 kilometrów. Obliczenie pozycji było wyjątkowo proste. Następne meldunki porucznika wywołały prawdziwe przerażenie:

„Nie wiemy, gdzie jest zachód. Wszystko jest jakieś inne… obce… W ogóle nie potrafimy już rozpoznać kierunków. Nawet ocean nie wygląda tak samo, jak zwykle”. Potem głosy stały się coraz cichsze i wkrótce zamilkły. Po eskadrze zaginął wszelki ślad. Na ratunek wysłano łódź latającą Martin Mariner. Był to specjalny samolot do takich celów. Miał wzmocniony kadłub i nawet twarde lądowanie nie powinno wyrządzić większych szkód. Po dwudziestu minutach zniknęła w równie tajemniczy sposób jak zaginiona eskadra.”[1]

Trójkąt „Benningtoński”

W latach 1920-1950 w stanie Vermont, miasto Bennington, przypadki ze znikającymi ludźmi zdarzały się dosyć często, tu wymieniam klilka z nich:

1.12.1949 – Tetford, były żołnierz wracając ze spaceru wsiadł do zatłoczonego autobusu, z myślą, że szybciej wróci do domu. W autobusie było 14 innych pasarzerów. Gdy autobus stanął na przystanku docelowym Tetford’a, ku zdziwieniu osób będących w autobusie, po mężczyźnie nie było ani śladu. Po nieszczęśniku zostały jedynie jego bagarze w bagarzniku i rozkład autobusu Tetforda(który zawsze przy sobie miał jeżdżąc autobusami) na jego miejscu.

1.12.1949 – Osiemnastoletnia studentka, Paula Welden, zniknęła podczas spaceru, idąc po szlaku prowadzącego do góry Glastenbury. Ostatnimi osobami, które widziały ją, była para średniego wieku, która również wybrała się na spacer po szlaku, krocząc niecałe 100 metrów za nią. Gdy dziewczyna zniknęła im z oczu, za jedną ze skał znajdujących się na drodze, zaczęli oglądać się za siebie, jakoby mogli się minąć, niestety, po kobiecie nie było śladu. Poszukiwania policji zdały się na nic, do dzisiaj zaginięcie to zostaje tajemnicą.

10.1950 – na jednej ze wsi w stanie Vermont mieszkająca tam matka „straciła” 8-letniego syna, po tym jak poszedł on na farmę, nie wracając do domu. Zgłoszenie na policję nic nie dało, ponieważ poszukiwania dziecka okazało się bezowocne.

05.1763 – 60-letni Owen Parfitt, sparaliżowany od pasa w dół po upadku ze sporej wysokości, ciepłymi wieczorami zasiadał przed domem ze swoją siostrą i rozmawiali tak do późnej nocy. Pewnego wieczora gdy zbierało się na burzę i ulewny deszcz, Zuzanna wyszła na ganek z przyjacielem po brata, by pomóc mu wrócić szybko do domu. Zastali tam jednak tylko jego płaszcz, po samym Owenie nie było ani śladu. Dochodzenie w sprawie tajemniczego zniknięcia przeprowadzono dopiero w 1933 roku, niestety żadnych śladów, ani wskazówek na rozwiązanie sprawy, nie odnaleziono. (szybcy..:))

1809 – Perelberg, Brytyjski dyplomata Benjamin Bathurst wracał do Hamburga z osobą towarzyszącą ze służbowego wyjazdu. Po drodzę zatrzymali się przy karczmie w mieście Perelberg na obiad. Po zakończeniu posiłku, wrócili do swojej karety. Przed odzjazdem Benjamin poszedł na przód pojazdu, sprawdzić stan koni – gdzie zniknął bez śladu.

1975 – New Jersey. Mężczyzna Jackson Wright z żoną jechali z New Jersey do Nowego Jorku. Wymagało to przejechanie przez tunel Lincolna. Według Jacksona który kierował auto, w tunelu zjechali na pobocze w celu przeczyszczenia szyb w samochodzie. Jego żona poszła zająć się tylnią szybą, on zaś przednią. Po krótkim przetarciu okna, okazało się że jego żony nigdzie nie ma. Śledztwo nie wykazało, nic co mogło by pomóc ze zniknięciem, policja nie znalazła żadnych dowodów na oskarżenie Jacksona lub rozwiązanie tajemnicy.

08.1971 – Stonehenge w Anglii stało się miejscem niezwykłego zniknięcia. W tamtych latach, krąg nie był jeszcze zabezpieczony przed ludźmi. Grupa hipisów postanowiła rozbić namioty w centrum okręgu. Rozpalili ognisko, spalili nie wielką ilość „suszu” (jak to na hipisów przystało :D) i śpiewali nad ogniem do późna. Koło drugiej w nocy musieli przerwać zabawę z powodu burzy. Co było najdziwniejsze, błyskawice kilkakrotnie trafiły w kamienie. Dwóch świadków zdarzenia, rolnik i policjant mówili o kamieniach, które po uderzeniu błyskawic, zaczęły tak intensywnie świecić (na kolor niebieski) że musieli odwracać się by nie oślepnąć. Gdy światło ustało, usłyszeli krzyki z kempingu, wtedy ruszyli na ratunek imprezowiczom. Po drodze krzyki ucichły wtedy policjant już wiedział że zastają ich rannych, lub martwych. Jak się okazało między głazami nikogo nie było, po hipisach zostało tylko ognisko i kilka kołków mocujących po namiotach.[2]

1587 – grupa 114 mężczyzn, kobiet i dzieci podjęła jedną z pierwszych prób kolonizacji nowego świata – Ameryki. Podróżowali z Wielkiej Brytanii na Roanoke Island u wybrzeży Północnej Karoliny. Pierwsi osadnicy stali się także jedną z pierwszych tajemnic. Wybudowali domy na nowej ziemi. Liderem grupy stał się John White. Jego wnuczka, Virginia Dare, stała się pierwszym dzieckiem urodzonym w Nowym Świecie. Jednak czasy były ciężkie. Portugalski żeglarz Simon Fernandes został zmuszony przez resztę do wyprawy do Anglii po nowe zapasy. John White miał popłynąć razem z nim. Gdy dotarli do Starego Świata, okazało się, że trwa wyniszczająca wojno angielsko – hiszpańska. White został siłą wcielony do armii. Na Roanoke mógł powrócić dopiero po trzech latach. Gdy ponownie postawił swą stopę na amerykańskiej ziemi w sierpniu 1590 roku, osadników już nie było. Zniknęli. Nie mógł znaleźć nikogo żywego ani umarłego. Domy i rzeczy osobiste pozostały na swoich miejscach, tak jakby ich właściciele po prostu rozpłynęli się w powietrzu. Jedyną wskazówką był napis wycięty w pniu drzewa. CRO to jedyne litery, które White zdołał odczytać. Uznał, że chodzi o pobliską wyspę Croatoan. Pożeglował tam w poszukiwaniu rodziny i znajomych. Żadnych śladów angielskich kolonistów.

09.1974 – cała rodzina zniknęła z Rogue River National Forest Campground w Oregonie. Richard Cowden z żoną Belindą i dwójką małych dzieci wybrali się na biwak. W niedzielny poranek Richard widziany był niedaleko Copper, kupował mleko. To był ostatni raz, kiedy ktokolwiek z rodziny Cowdenów był widziany. Gdy nie pojawili się na umówionym obiedzie, właściciele campingu zaczęli poszukiwania. Wszystko wyglądało na nienaruszone. Mleko wciąż stało na stole. Obok leżały naczynia i sztućce, o drzewo stały oparte wędki. Samochód stał zaparkowany na swoim miejscu. Znaleziono portfel Richarda i torebkę Belindy. Nic nie zostało skradzione. Nie było żadnych śladów walki. Rodzina zniknęła.

09.1873 – James Burne Worson był szewcem z Warwickshire w Anglii. Wszem i wobec chwalił się swoją formą i zdolnością do pokonywania długich dystansów. Dego dnia dwaj przyjaciele postanowili postawić przed nim wyzwanie. Barham Wise i Hamerson Burns założyli się z Worsonem, że nie zdoła on przebiec 40 mil dzielących Leamington od Coventry. Worson przyjął zakład. Biegł drogą, a jego przyjaciele jechali tuż za nim powozem. Worson pokonywał bez problemu kolejne mile, rozmawiając swobodnie z towarzyszami. Nagle, gdy był zaledwie kilka metrów od powozu, krzyknął jakby w wielkim przestrachu, po czym rozpłynął się w powietrzu na oczach dwóch mężczyzn. Burns i Wise bezskutecznie przeszukiwali okolicę. Nie mogli uwierzyć, że oto Worson zniknął, gdy wpatrywali się w jego plecy. Kolejne poszukiwania także nie przyniosły rezultatu. Worson nie był widziany nigdy więcej.[3]

Advertisements