mokele   Mokele – mbembe stanowi jedną z wielu zagadek Czarnego Lądu. Stworzenie to może być uznane za afrykański odpowiednik słynnego potwora z Loch Ness. Mokele – mbembe (ten, który zatrzymuje przepływ rzeki) obecne jest w opowieściach plemion zamieszkujących dorzecze Konga od setek lat. Stwór ten ma zamieszkiwać rozległe, niezbadane bagna i rozlewiska rzeki Konga, Nigeri, Angoli, Gabonu, czyKamerunu. Trzeba tu wspomnieć, iż w Chińskiej Republice Ludowej Konga, leży ogromny, gorący i wilgotny obszar pokryty gęstymi lasami i usiany strumieniami i rozległymi bagnami tzw. Swamp Likouala bezsprzecznie największy taki rejon na Świecie. 55.000 km2 powierzchni, to obszar większy niż w całym stanie Floryda, a sam rząd Konga oficjalnie ogłosiła, że 80% powierzchni tego terenu jest nieprzebytych. Najczęściej widują go tubylcy, choć zdarzyło się również, że świadkiem stali się biali ludzie, a nawet czujniki sonaru. Stworzenie opisywane jest przez nich jako olbrzymi zwierz ziemno – wodny, o potężnym cielsku, długiej szyi oraz nieproporcjonalnie małej główce. Opis ten idealnie pasuje do wymarłych kilkadziesiąt milionów lat temu dinozaurów – zauropodów, takich jak na przykład diplodocus.

Badacze tej zagadki wysnuli teorię, że być może Mokele – mbembe jest ocalałym egzemplarzem takiego zwierzęcia. Nie wydaje się to najbardziej prawdopodobne, ale taka koncepcja najlepiej pasuje do opisów naocznych świadków. Pierwszy zapis dotyczący tajemniczego zwierzęcia zwanego Mokele-Mbembe (dosłownie ,,korek rzeczny”) pojawia się w książce napisanej w 1776 roku przez francuskiego duchownego, Abbé Lievain Bonaventure Proyarta opisującego historię która miała miejsce właśnie w Kongo. Opisał on stworzenie ,,które nie było widziane, ale musiało być monstrualne: ślady pazurów były odnajdywane odciśnięte na ziemi, a miały one około trzech stóp (tj. ok. 1 m) obwodu.”

1909 – niemiecki badacz,  porucznik Paul Gratz podczas pierwszej przeprawy parowcem z Oceanu Indyjskiego aą do ujścia rzeki Kongo zebrał relacje tubylców o stworzeniu żyjącym w wodach jeziora Bangweulu w północnej Rodezji dzisiejszej Zambii, który dokonywał rzezi krokodyli. Nazywano to zwierze „Nanga”, i twierdził, że pokazano mu kawałek skóry stworzenia, kiedy przebywał na wyspie.

W tym samym roku przyrodnik Carl Hagenbeck opowiedział w swojej autobiografii, jak to dwaj niezależni od siebie ludzie – Niemiec Hans Schomburgh i angielski myśliwy Joseph Menges – opisali mu ,,ogromnego potwora, pół-słonia, pół-smoka„, który żył w kongijskich bagnach. Inny badacz przyrody. Hans zwrócił również uwagę, iż w tym rejonie brak jest hipopotamów. miejscowi wierzyli, że było to spowodowane przez potwora, który zasiedlił akwen. Na bagnach Dilolo słyszał opowieści o podobnym stworzeniu, nazywanym przez tubylców „chimpekweJoseph Menges, powiedział mu o ,,najprawdopodobniej chodzi tu o jakiś rodzaj dinozaura, podobnego do brontozaura, czy innego dinozaura, o ogromnych rozmiarach i szarobrunatnej skórze, Zwierzę posiada niewielka głowę, osadzoną na długiej bardz ruchliwej szyi„, żyjącego na bagnach. Hagenbeck wysłał ekspedycję do Konga w celu znalezienia potwora, która jednak szybko powróciła, pokonana przez choroby i wrogo nastawionych tubylców.

1913 – kapitan Freiherr von Stein zu Lasnitz został wysłany przez niemiecki rząd w celu zbadania Kamerunu ( rejon Likouala). Von Stein pisał o zwierzęciu nazywanym w lokalnym języku mokele-mbembe, które żyło niedaleko rzek Ubangi, Sanga i Ikelemba. Niemiecki oficer tak opisywał niezwykłego stwora: ,,Mówi się, że zwierzę ma brązowoszarą, gładką skórę, jest wielkością zbliżone do słonia; a przynajmniej hipopotama. Podobno ma bardzo długi i giętki kark oraz tylko jeden ale bardzo długi ząb, niektórzy mówią że jest to róg. Ma też muskularny ogon, taki jak u aligatora. Ma w zwyczaju wspinać się na brzeg każdego dnia w poszukiwaniu pożywienia, jego dieta zdaje się być całkowicie wegetariańska”. Nad rzeką Ssombo pokazano mi ścieżkę, którą poruszało się zwierzę szukające czegoś do zjedzenia. Ścieżka była świeża, znaleźć tam można było nie dojedzone resztki roślin, były to głównie liany…
W latach 20, kilka ekspedycji poszukujących mokele-mbembe zostało wysłanych do Afryki, jednak jedynym ich plonem było parę sfałszowanych doniesień w gazetach.

Brytyjski badacz sir Clement Hill, opisał takie stworzenie które widział podczas rejsu parowcem po wodach jeziora Viktoria. „Stałem na pokładzie statku i zauroczony obserwowałem przecudny krajobraz, gdy nagle z wody wyłoniło się nie znane mi zwierzę. Najpierw ukazała mi się mała głowa, mierząca długą szyję. Szyja przechodziła w ogromny tułów. Stworzenie wynurzyło się stopniowo i wydawało się coraz potężniejsze. Dogoniło statek i znalazło się prawie na jego wysokości”..

1927 – w książce Alfreda Aloysiusa Smitha pt. ,,Trader Horn„, która opisywała jego wspomnienia z Gabonu (a dokładniej z okolic rzeki Ogooue), autor opowiada o stworzeniu nazywanym „jago-nini”. Smith twierdził, że widział ślady jego i zwierzęcia zwanego „amali”. Po tej publikacji, sprawa kongijskiego dinozaura została zapomniana.

1948 – kryptozoolog, Ivan Sanderson napisał o Mokele artykuł. Dzięki niemu

1958 – ukazała się książka B. Heuvelmansa ,,Śladami nieznanych zwierząt

1972 – herpentolog James H. Powell Jr. zainteresował się pogłoskami o afrykańskich smokach i zaczął przygotowywaćLe-Mokele-Mbembe_(1)
wyprawę do Kongo. Początkowo plany spotkały się z dość dużymi przeciwnościami (USA i Kongo nie były wówczas w najlepszych stosunkach), ale w końcu udało się przybyć do Afryki w 1976 roku. Ostatecznie Powell znalazł się w Gabonie (czyli tam, gdzie powstała ,,Trader Horn”) i zdał sobie sprawę, że tamtejsze relacje o bagiennym potworze są identyczne do obserwacji mokele-mbembe. Nieco później Powell usłyszał miejscowe legendy o stworzeniu nazywanym „n’yamala”, a tubylcy wskazali na rysunki przedstawiające zauropody, jako najbardziej przypominające potwora. 1980 – kolejna wyprawa ale wówczas Powellowi towarzyszył inny kryptozoolog, Roy P. Mackal. Razem stwierdzili, że najwięcej relacji pochodzi z okolic wybrzeży rzeki Likouala-aux-herbes niedaleko jeziora Tele. Najwięcej świadków twierdziło, że zwierzę miało od 15 do 30 stóp, czyli ok. od 5 do 10 m długości (długa szyja stanowiła większą część całego zwierzęcia).  Świadkowie twierdzili również, że stworzenie to było rdzawego koloru, niektórzy zauważyli również na jego grzbiecie coś w rodzaju falbany lub grzebienia. Odkryli także, że w 1959 roku tubylcy zabili jednego osobnika mokele-mbembe, jednak wszyscy ci, którzy jedli jego mięso – umierali. Ostatnia ekspedycja miała miejsce w 1981. W jej skład wchodzili: Mackal, J. Richard Greenwell, M. Justin Wilkinson i kongijski zoolog Marcellin Agnagna. Wyprawa napotkała coś, co uważali za kongijskiego ,,dinozaura” niedaleko rzeki Likouala, gdzie usłyszeli jak wielkie zwierzę wskoczyło do wody niedaleko Epeny. Także odnaleźli ścieżkę pokrytą gałęziami połamanymi przez zwierzę, jak również wiele jego tropów.

Wilkinson-Womak-Mackal

Ostatnia ekspedycja w składzie Mackal, J. Richard Greenwell, M. Justin Wilkinson i kongijski zoolog Marcellin Agnagna.

1977 – nauczyciel Mambombo Daniel widział zwierzę w nieprzeniknionych Lac Tele w dzisiejszej Ludowej Republice Konga.

Ekspedycja prowadzona przez inżyniera Hermana Regustersa posuwała się w kierunku jeziora Tele, kiedy Regusters i jego żona usłyszeli warczenie i ryki jakiegoś zwierzęcia. Stwierdzili później, że widzieli jakieś zwierzę poruszające się wśród zarośli. Sam Regusters twierdzi, że widział stwora w jeziorze i utrzymuje iż miał on około 30-35 stóp (10-15 m) długości.

1992 – Zrobione przez japońską ekipę filmową podczas lotu nad Jeziorem Tele.

mokelembembe-jap-photo1-1992

Video – KLIK

 

 

 

 

 

 

1992 – światowej sławy zoolog i biolog, Ivan T. Sanderson, wraz z przedsiębiorcą Geraldem Russelem, płyneli kajakiem w

Ślady zostały znalezione w bagnach Konga, które przypominają skamieniałości zauropodów.

Ślady zostały znalezione w bagnach Konga, które przypominają skamieniałości zauropodów.

górę rzeki Mainyu w samym sercu zachodniej Afryki, kiedy, według raportu Sandersona: „usłyszelismy najbardziej przerażający dźwięk, co brzmiało jak przyjście trzęsienia ziemi lub wybuch, pojawił się nagle wynurzając siez wody koło dużej jaskini. Z wody przed kajakiem wynurzyła się nagle lśniąca podobna do jaszczurki wielkości głowy w pełni rozwiniętej hipopotama, który siedziała na grubej jak łabędzia szyi. Ogromne cielsko zwróciło się w kierunku dwóch mężczyzn na na zaledwie kilka sekund, a nastepnie spowrótem znikł”. Sanderson to opisał słowami:  „Nie wiem, co widzieliśmy, ale zwierzę mnie obserwowało. Wyglądało to jak coś, co powinno być martwe od milionów lat temu.. Jako naukowiec, powinienem być zadowolony, ale to spotkanie było tak przerażające, tak paskudne, że nigdy nie chcę widzieć go ponownie[1]

Więcej źródeł:

National Geographic – Mokele-Mbembe Witness 

[1] http://campuslifemalaysia.blogspot.com/2011_07_01_archive.html

Reklamy