11123.40 – dyżurny Ed Nugent z kontroli lotniska ARTC [1], znajdującej się niedaleko lotniska wojskowego Andres Air Force Base, zauważa na radarze formację 7 obiektów poruszających się ze stałą prędkością 160 – 210 km/h, w tym 2 obiekty nagle przemknęły przez cały ekran radaru. Następnie Ed pokazał obserwacje James’owi Ritchy’emu, James’owi Copelanda oraz szefowi zmiany Harry’emu G. Barnes’owi. Ewolucje obiektów przeczyły fizyce i osiągom tamtych czasów. Sprawdzili radar pod kontem usterek. radar był w pełni sprawny.

Barnes dzwoni do wierzy lotniczej National Airport w Waszyngtonie aby potwierdzić Obserwację. Radarzyści Howard Cocklin i Joem Zacko obserwują UFO od samego początku.Mało tego, oszacowali prędkość owych 2 obiektów, które przemknęły przez monitor radaru na 700 mil (1126 km/godz!). Barnes kontaktuje się z bazą Andrews, aby poinformować o tym incydencie (de fakto latały nad ich głowami), a po drugie aby wysłały samoloty do obrony zagrożonego Waszyngtonu. Baza również potwierdza obserwacje obiektów i ich taniec od samego początku. Mało tego ujawniają, iż owi nieznani goście nie respektują nie tylko żadnych przepisów ani zakazów, ( przelatują bezkarnie nad ściśle strzeżoną strefo non Ely Kapitolu i posesji nr 1600 na Pensylwania Avenue – czyli Białego Domu). Jest to precedens, który nigdy nie miał i nie ma do dnia dzisiejszego podobnej sytuacji.

Materiał wideo z powyższego zdjęcia Patrz TU

1.45 – rejs liniowy nr 807 kontaktuje się Barnes’em z ARTC. Około 2.00 znajdując się między Waszyngtonem a Martinsburgiem dowódca samolotu kpt. Pierman potwierdza obserwację 7 obiektów (wg gazety Washington Evening Star z 22.07.1952 roku) wyglądające jak spadające gwiazdy. Obserwacja trwała 12 min, gdzie nagle w 3 do 5 sekund formacja zniknęła. Następnego dnia reporterom powiedział:

Podczas wielu lat pracy w powietrzu miałem okazję obserwować różnego rodzaju spadające gwiazdy, nigdy jednak nie przeżyłem czegoś takiego. W żadnym wypadku nie mogły to być samoloty. Leciały one z byt szybko. I leciały dużo wyżej niż nasze 6000 stóp. Pragnę jednak podkreślić, że nie nazwałem ich ani razu „latającymi dyskami”. Cały czas mówię tylko o bardzo szybko poruszających się światłach”.

   Nad ranem (ale jeszcze przed brzaskiem) do Airport Traffic Control Center dociera radiowy komunikat od lotu rejsowego nr 610 w stronę Waszyngtonu, iż był ścigany przezwashington 1 obiekt świetlny. Ostatnie minuty „pościgu” z napięciem obserwowali również obsługa radarowa na wierzy lotniska, a następnie ARTC. (Wg P.Flammonde w „UFO’s Exist” stwierdza, iż jeszcze 3 co najmniej pilotów obserwowali niezidentyfikowane obiekty potwierdzone lokalizacja radarową. Ponownie poproszono Andrews Air Force Base o interwencję. [2]

O brzasku niedzielnego poranka raz jeszcze pojawiają się obiekty, które pierwsza zauważa ARTC. Umiejscawia je dok ładnie nad lotniskiem wojskowym Adreu. Wyglądało to na ewidentna prowokację. ARTC zawiadamia bazę, prosząc już po raz trzeci o interwencję. Wojskowi potwierdzają na radarach kontakt, a nawet personel wierzy osobiście wychodzi na zewnątrz aby na własne oczy oglądać na niebie „potężną jaskrawo pomarańczową kulę zawieszoną dokładnie nad stacją!” Dopiero wtedy – (opis wg relacji kapitana Ruppelta).  „wreszcie tuż przed nadejściem dnia nadleciał 1 F-94, ale do tego czasu nieznane obiekty już dawno znikły”.

W Poniedziałek gazeta podały iż „myśliwce przepędziły latające spodki znad Waszyngtonu”. Jeden z reporterów zadzwonił do Kontrwywiadu lotniczego (Air Force Intelligence) o bliższe informacje. Otrzymał informacje iż „ nic im o tym nie wiadomo”.

Podsumowując: 7 obiektów lata po północy prawie do porannego brzasku, swobodnie latając nad stolicą państwa, lotniczą bazę wojskową, siedzibami parlamentu i prezydenta a rano, gdy już wszystkie bezkarnie się wycofują, pojawia się na opustoszałym niebie.. jeden myśliwiec! [3]

Ale na tym nie koniec!!!

26.07.1952 – UFO powróciło nad Waszyngton. Wiadomości na podstawie m.in. wg Associated Press z 28.07.1952 roku.

2108 – pierwsze błyski 4  do 12 niezidentyfikowanych obiektów zarejestrował radar w Air Route Control Center. Powiadomili bazę wojskową, która obiecała wysłać samoloty. Wg sprawozdania kapitana Ruppelta

Tym razem tajemnicze samoloty , jeżeli istotnie nimi miano do czynienia, rozproszyły się wokół Waszyngtonu od Herndon w Wirginii aż do Andreu Air Forse Base. bez zwłoki podjęto ich obserwację. Z chwilą gdy tylko pojawiały się one na ekranie radarowym – radarzysta umiejscawiał każdy z błysków za pomocą plastikowych znaczków”…

Pierwsze poderwanie dwóch maszyn F 94 odbyło się około północy z lotniska wojskowego New Castle (czyli 100 mil od Waszyngtonu) a nie z bazy wojskowej oddalonej od Waszyngtonu o 15 km:) Oczywiście miało to miejsce kilka godzin spóźnienia od pojawienia się obiektów oraz po dwóch wezwaniach do interwencji….Potwierdza to np. New York Time z 28.07.1952 roku „Maszyny przybyły nie z najbliższej Waszyngtonu bazy lotniczej, ale z odległej niemal o 100 mil bazy w New Castle. Jest więc niewiarygodnym, by na żadnym z lotnisk wojskowych leżących w bezpośredniej bliskości stolicy, nie było ani jednego zdolnego do natychmiastowego startu samolotu? Wg oświadczenia bazy sił powietrznych w Wright-Patterson (zajmująca się problematyką UFO) zwłoka była spowodowana trafieniem meldunku… do nie tego ośrodka:) (rzekomo trafiła do centrum lotniczego w Middletown w Pensylwanii a nie do Pentagonu.. [4]

washington 2

Świadkami w National Airport, gdzie obserwowano „pościg UFO” był kpt. E. Ruppelt (to ta postać, która prowadziła program „Błekitna Księga), mjr Dewey Fournet (ekspert elektroniczny Air Force Directorate of Intelligence for Holcomba oraz łącznik między Blue Book a Pentagonem). Prasa została oddelegowana z pościgu. Czemu? Wyjśnia to E. Ruppelt:

„Gdy następnie dowiedziałem się, że prasa została usunięta z pomieszczenia, ponieważ rozmowy radiowe podczas pościgu lotniczego musza być rzekomo tajne, doszedłem do wniosku, iż jest to całkowity absurd. Przecież każdy amator-krótkofalowiec, który choćby odrobinę się znał na rzeczy, mógł w każdej chwili zbudować sobie odbiornik, umożliwiający mu nasłuch wszystkich rozmów z pilotami wojskowymi. Istotną przyczyną, dla której prasa została usunięta, jak to dowiedziałem się później, było przekonanie wielu radarzystów, że będzie to historyczna noc dla całej problematyki UFO, by raz wreszcie dokładnie go obejrzeć. I pragnęli, by tego historycznego momentu nikt im nie zakłócił”. [5]

Samoloty startowały trzy razy! Co dolatywały, a nawet nawiązywały chwilowy kontakt wzrokowy, obiekty te znikały z olbrzymia prędkością. Informację tę podało nawet same Amerykańskie Siły Powietrzne w komunikacie prasowym:

„Pragnąłem dojść do któregoś niebieskiego włóczęgi na odległość mniejszej niż 300 metrów – zeznał później por. William Petterson – jednakże oni (radarzyści) kierowali mnie raz tu, raz tam. Widziałem wiele jasnych świateł. Latałem z największą możliwą do osiągnięcia prędkością, ale i tak nic nie udało mi się ustalić. Wreszcie zrezygnowałem z pościgu, bo zrozumiałem, że nie mam żadnej szansy”. [6]

Ciekawsze przeżycie miał drugi pilot (wg relacji A. Chopa obserwującego „bitwę” z ośrodka radarowego. Opublikowany przez Emeneggera fragment rozmowy z wierzą:

Red Dog 2 nagle doniósł: „Widzę je teraz… Są wprost nade mną… Wydają się ogromnymi białoniebieskimi światłami…” Widzieliśmy na radarze, że bardzo się do nich zbliżył. Wówczas nadeszła druga relacja. Pilot był wyraźnie podekscytowany. „Otaczają mnie ze wszystkich stron…– zawołał. Nastąpiła chwila ciszy. A potem dodał: „Zdają się coraz bardziej do mnie przybliżać” Minęło parę sekund , zanim usłyszeliśmy następne zdanie pilota. „Co mam robić?” Widzieliśmy, że „nieznajomi” otoczyli kołem samolot naszego zwiadowcy. Popatrzyliśmy na siebie. Chyba z 10, a może nawet 20 sekund później pilot zawiadomił: „zaczynają się oddalać”. Po chwili powiedział, że wraca do bazy. [7]

Następnego wieczora nadlatują ponownie. Tym razem spotykają się w powietrzu z samolotem pościgowym. Odrzutowiec oddaje salwę z działek pokładowych. Pilot przekazuje do bazy wiadomość o odstrzeleniu z powierzchni dysku kawałka metalu. Według jednych źródeł, odpadnięcie odłamka było złudzeniem, według innych, odnaleziono go i zbadano. UFO odlatują. Bitwa nad Waszyngtonem dobiega końca. [7a]

Ogólnie cały lipiec 1952 roku ukazał całe mnóstwo UFO, a nawet formacje UFO! Szczególnie w dniach 1,2,10,12,13,14. Jak podaje New York Times z 22.07.1952 r. samolot przelatując nad Newport (stan Wirginia) linii Pan American zameldował o obserwacji na południu od Waszyngtonu 6 obiektów, które w trakcie lotu zmieniły kurs „pod kątem całkowicie niezgodnym z prawami aerodynamiki” po czym dołączyły do nich jeszcze 2 podobne obiekty. 16.07 formacja dwu, potem trzech a następnie w końcu czterech obiektów (dołączały) tworząc formację w kształcie litery „V” w stanie Wirginia wg dwóch światków, w tym jeden to inżynier Paul R. Hill, członek Amerykańskiego Komitetu Doradczego do Spraw Aeronautyki! [8].

Wiadomości o Bitwie pokazywano na pierwszych stronach gazet w tym  okresie.

Wiadomości o Bitwie pokazywano na pierwszych stronach gazet w tym okresie.

Nawet Albert Einstein zainteresowany wydarzeniem napisał list do Louisa A.Gardnera zaciekawiony rozwojem wydarzeń. Gardner – obecny przy pokazie UFO pełniąc funkcję szefa zmiany stwierdził, że oficjalne informacje są kłamstwem.

washington  einstein 1

Interpretacja

A wiec może jesteście ciekawi , jaka oficjalnie wersja została podana opinii publicznej, dla wyjaśniona Bitwy nad Waszyngtonem? Moim zdaniem interpretacja taka godzi inteligencji przeciętnego obywatela amerykańskiego, natomiast w skali światowej  jest to kpina i nic więcej. Zobaczmy…

20.12.1952 – w amerykańskim piśmie popularno-naukowym „Science News Letter” czytamy:

„Władze lotnictwa cywilnego stwierdziły, że latające spodki, które zostały zaobserwowane w minionym lipcu na ekranach radarowych National Airport w pobliżu Waszyngtonu, pojawiły się w wyniku inwencji cieplnej, (nasuwanie się nad warstwę chłodniejszego powietrza warstw cieplejszych), która odchyla fale radarowe”.

Jak więc wyjaśnić stwierdzenie  A.M.Chop -rzecznika prasowego Air Force, który w wywiadzie dla Merta Weinstocha z „Daily News” czytamy:

„Jak możecie pisać o przedmiocie uchwyconym przez ekran radarowy jako o mirażu? Przecież widzieliśmy  na ekranie obiekt uciekający przed pościgiem odrzutowca wyposażony w radar. Widzieliśmy, jak obiekt ten przy prędkości 5000 mil (8047 km/h) dokonywał nagłych zwrotów pod kątem, niemożliwym dla jakiegokolwiek aparatu zbudowanego przez inżynierów”. [9]

Zaprzeczył temu również kpt. Ruppelt.  Mało? United Press publikuje telegram wysłany przez właściciela zakładów budowy rakiet Roberta L. Farnswortha na ręce prezydenta USA:

” Z całym szacunkiem proponuję, by przeciwko tym obiektom nie podejmować żadnej akcji ofensywnej (…) Jeżeli są to statyki pozaziemskie, tego rodzaju akcja mogłaby spowodować bardzo groźne następstwa. W szczególności mogłaby zwrócić przeciwko nam istoty dysponujące większą od nas siłą (…) Możliwości nawiązania przyjezdnego kontaktu powinny być poszukiwane tak długo, jak tylko to będzie możliwe”. (10)

22.02.1960 – telewizja amerykańska nadaje film dokumentalny obrazujący przebieg badań Pentagonu nad zjawiskiem UFO. W sprawie dwóch incydentów nad Waszyngtonem kończy się trzema zadziwiającymi konkluzjami:

„Według oficjalnej informacji Departamentu Obrony nie ulega żądnej wątpliwości realność UFO, prowadzenie ich przez inteligentna załogę i wreszcie ich pozaziemskie pochodzenie”. [11]

 

———————————————————————————————————

[1] – „Goście z Kosmosu…” Lucjan Znicz, str.84

[2] – Tamże

[3] – Tamże, str. 85

[4] – Tamże, str. 86

[5] – Tamże, str. 87

[6] – Tamże, str. 88

[7] – Tamże

[7a] – Ewa Jabłońska Super Express 8 – 9 czerwca 2002

[8] – Tamże, str. 89/90

[9] – Tamże, str. 91

[10] – Tamże, str. 93

[11] – Tamże, str. 94

Reklamy