XXVI w.p.n.e – starochińskie kroniki opowiadają o cesarzu Huang Di, który rządził w zakolu rzeki Huang Ho. Di i jego pomocnicy mieli przybyć z nieba, aby nauczać ludzi. Posiadał przedziwny „trójnożny” pojazd który czasami zamieniał się w „unoszący się w niebo latawiec”. W Etiopskiej Księdze Królów czytamy:

Wszystko pędziło na wozie , jak okręt na morzu, który ponosi wiatr […] i szybsi byli od orłów na niebie, i cały ich dorobek posuwał się z nimi w powietrzu na wozie[1]

1760 p.n.e – zza czasów Cesarza Czeng Ting’a annały Szi-Chi podają, iż posiadał „latające wozy” zbudowane przez tajemniczy lód Chi-Kung oddalony o 6000 km od cesarstwa (jeżeli przyjąć „li” = 150 m, lub 644,4m = to by było 25776 km). Potrafili też wytwarzać latające wozy, które przy sprzyjającym wietrze pokonywały wielkie odległości. [2] 1891 – w Sakkarze w Egipcie francuscy archeologowie  odkryli w „grobowcu” figurkę ptaka. Jak się okazało był to dobrze zaprojektowany szybowiec! Badania i symulacje modelu zrobionego w skali 5:1 przeprowadził Sanderson. [3] W legendzie Maorysów pojawia się bóg Pow-Rangahua, który przyleciał do Nowej Zelandii z ojczystego świata „Hawaiki” (słowo to występuje w innych staroindyjskich tekstach i oznacza „Drogę Mleczną!)

Przybywam i mam nieznaną ziemię pod nogami i jest ona dla mnie przyjaznym miejsce spoczynku” str. 46.

Jak już przy chińskich źródłach jest mowa, warto wspomnieć i o latających jegomościach. Tak tak, dobrze czytacie:)

Pierzaści latający nieśmiertelni – są to uczniowie lub nieśmiertelne istoty unoszące się w powietrzu. Mowa tu o „Xian”- „nieśmiertelni” opisane jako pierzaste postacie nazywane również jako „yu ke” co znaczy „pierzasty gość„.  Pojawiają się również nazwy „fei tian” co można przetłumaczyć podobnie: „latający nieśmiertelni„. Dokładniejszych źródłem jak na razie jednak nie znalazłem. [3 a]

Indie

Wg Ramajana i Mahabharata oraz innych tekstów dowiadujemy się o wojnie prowadzonej przez Atlantydę i Imperium Ramy które miały mieć miejsce około 10 do 12 tys lat temu! Jest to opis wojny atomowej. Zobaczmy:

  • Mahabharata [księga Mausalaparwan]

„…[bronią był] pojedynczy pocisk uzbrojony w całą moc tego wszechświata. Oślepiająco jasna kolumna dymu i ognia, tak jasna jak dziesięć tysięcy słońc, wzniosła się w całej okazałości…Żelazny Piorun, gigantyczny posłaniec śmierci, który obrócił cała rasę Warisiów i Andżaków w proch… ciała przezeń zabitych były tak spalone, że nie można było ich zidentyfikować. Wypadały im włosy i paznokcie; naczynia gliniane rozsypały się bez widocznej przyczyny, ptaki straciły kolory – zbielały… po kilku godzinach cała żywność została zatruta.. aby uciec od skutków tego pożaru żołnierze rzucali się do strumieni w celu obmycia swoich ciał i ekwipunku…”

I jak? Gdyby nie kilka archaicznych sformułowań można by pomyśleć, że mamy tu do czynienia ze współczesną relacją z ataku nuklearnego na maszerującą armię. Z opisu, który należy datować na jakieś 2 do 6 tysięcy lat jasno wynika, iż Amerykanie bombardujący Hiroszimę nie byli pierwsi – już w starożytności ludzkość miała do czynienia z podobnie niszczącymi działaniami.

Dwa takie pociski spotkały się w powietrzu. Wówczas ziemia wraz z wszystkimi górami, morzami i drzewami zaczęła dygotać, a wszelkie żywe stworzenia zostały porażone energia tej broni i ogromnie ucierpiały. Niebo stanęło w ogniu, a dziesięć stron horyzontu napełniło się dymem…

  • Mahabharata [księga Dronaparwan]

„Było tak, jakby wszystkie żywioły zerwały pęta. Słońce kręciło się w kółko. Wypalony ogniem broni świat zataczał się w gorączce. Rozszalałe słonie biegały tam i z powrotem w poszukiwaniu schronienia przed potwornym żarem. Woda stała się gorąca, zwierzęta zginęły, wróg padł jak podcięty kosą, a huk ognia powalił szeregi drzew. Słonie ryczały straszliwie i martwe padały na ziemię, ich ciała ścieliły się na dużym obszarze. Konie i wozy bojowe spłonęły. Tysiące wozów uległy zniszczeniu, a potem nad morzem zaległa martwa cisza. Rozszalały się wiatry i ziemia się rozjaśniła. Ukazał się przejmujący grozą widok. Potworne gorąco zniekształciło martwe ciała, które nie wyglądały jak ciała ludzi. Nigdy wcześniej nie słyszeliśmy o takiej broni i nigdy wcześniej nie widzieliśmy broni równie okrutnej.”

„Ze wszystkich stron Cukra miotał grom na potrójne miasto. Na jego trzy części ciskał pocisk, który krył w sobie energię Kosmosu. Miasto stanęło w płomieniach. W niebo wystrzelił jaskrawy dym, równy dziesięciu tysiącom słońc. Rozszałały się gwałtowne nawałnice; deszcz lał strumieniami. Rozległy się grzmoty, choć niebo było bezchmurne. Zatrzęsła się ziemia. Podniosły się wody. Rozstąpiły się szczyty gór, nastała ciemność.”

  • Mahabharata [księga Wanaparwan]

„Miecze, straszliwe oszczepy i maczugi o przerażającym wyglądzie, i posiadające boską moc dziryty, i gromy wielkiej jasności tamże, a także pioruny… latające kule, wzbudzające porywisty wiatr… wydające dźwięk wielkiej chmury… I spadały z powietrza setki meteorów: pękających, ogłuszających, połączonych z porywistym wiatrem, grzmiących, od których włosy stawały dęba.”

  • Mahabharata – bitwa tarakamaja

Tzw. bitwa tarakamaja to jeden z istotniejszych wątków indyjskiego eposu. Opowiada on o wielkiej wojnie, jaka toczyła się pomiędzy bogami światła, a asurami, którą to nazwą w mitologii hinduskiej określa się demony. Walka toczyła się na całej planecie: na lądzie, w morzu i w powietrzu. Na początku pojedynek toczyli: Wirta – przywódca asurów i bóg nieba – Indra. Później nastąpiła eskalacja konfliktu. Na Ziemię przyleciał bóg ognia – Agni w towarzystwie 33 innych bogów zmuszając demony do ucieczki w głąb mórz. Do zwycięstwa było jednak daleko. Mahabharata przekazuje nam historię Ardżuny i Kryszny, którzy przed czekająca ich walką poprosili Siwę-Paśupati i Durgę, aby Ci udostępnili im ‚magiczną’ broń. I w ten sposób do toczącej się na Ziemi walki włączono broń ostateczną – pociski nuklearne. Z ich to wykorzystaniem Ardżuna potrafił likwidować całe miasta, które ‚znikały’ w białej chmurze powstałej po eksplozji. Mając na uwadze wcześniejsze opisy, nie wątpię, że unicestwienie całych miast leżało w zasięgu boskich możliwości. Ardżuna uzyskawszy najwspanialszą z możliwych broni wyruszył na rozkaz Indry do walki z demonami, którzy w podmorskich twierdzach zgromadzili 30 milionów żołnierzy! Pan niebios przekazał Ardżunie swój latający pojazd, który mógł również poruszać się pod wodą, a także najlepszego pilota o imieniu Matali. Doszło do zaciekłego starcia, które przybrało postać globalnej katastrofy. Asurowie chcieli sprowadzić na świat potop, ale niszczycielski atak Ardżuny ‚wysuszył’ wodę i unicestwił siły demonów. Tryumfator wkroczył do siedzib pokonanych. W innym miejscu eposu odnajdujemy jeszcze bardziej ‚fantastyczną’ historię. Ardżuna zaatakował kosmiczne miasto krążące, jak się zdaje na okołoziemskiej orbicie. Kosmiczna stacja została zepchnięta z orbity tak, że omal nie spadła na Ziemię, a następnie została rozerwana na strzępy przez śmiercionośny pocisk odpalony przez Ardżunę. Totalne zwycięstwo.

  • Rygweda

I całe stworzenie drżało przed nim [Parajaną] i jego straszliwą bronią; także niewinny ustępował przed nim, co miał siły byka, kiedy on, Parajana, grzmiąc zabijał złoczyńców.

O kapłani, jednym rzutem rozbił sto zamków Cambry… a zniszczenia napawają grozą: Pośpiesznie lecą twe wirujące płomienie, postępują ze śmiałą odwagą. Uwolnione z więzów rozlewają się wokół skrzydlate płomienie.”

  • Ramajana

Przyodziany w niebiańskie materie, wstępuje Rama do rydwanu i rzuca się do walki, jakiej ludzkie oczy dotąd nie widziały. Bogowie i śmiertelnicy baczyli na bitwę, w drżeniu spoglądali na atak Ramy w jego niebiańskim bojowym rydwanie. Chmury od śmiertelnych pocisków przyćmiły błyszczące oblicze firmamentu. I nastał mrok nad polem bitwy. Rama był swego czasu najpotężniejszym bogiem hinduskim. Nic jednak dziwnego, skoro w swym latającym statku bojowym wyposażonym w straszliwą broń był nie do pokonania, decydował o życiu i śmierci całych narodów. Na szczególną uwagę zasługuje określenie ‚przyodziany w niebiańskie materie’. Podobne określenie znajdziemy w wielu innych mitologiach świata. W Mezopotamii bogini Isztar zanim wyruszyła w podróż latającym pojazdem ubierała się w szatę zwaną ‚pala’. W Biblii Ezechiel został ubrany w specjalne szaty, zanim pojazd boga przewiózł do na ‚wysoką górę’. Na całym świecie spotykamy wyobrażenia bogów w dziwnych szatach, hełmach… Dziś mamy na nie specjalne określenie – skafander kosmiczny. Straszliwe wiatry wstrząsnęły wzgórzami, dolinami i oceanem, słońce pobladło. A skoro bitwa nawet teraz nie chciała ustać, chwycił Rama w gniewie broń Brahmy, naładowaną niebiańskim ogniem. To była skrzydlata broń światła, śmiercionośna niczym piorun zesłany przez niebo. A gdy okrągły łuk przyśpieszył jej lot, broń gromowładna runęła w dół i na wskroś przewierciła metalowe serce Rawany. Gdy wszelkie inne środki zawodziły bogowie sięgali po broń nuklearną – środek ostateczny. Sądząc po opisie Brahma dysponował taką bronią, którą udostępnił Ramie. Musiała ona mieć olbrzymi zasięg. Jak współczesne rakiety balistyczne dalekiego zasięgu wystrzelone, leciały po paraboli, najpierw unosząc się w do wysokich warstw atmosfery, by potem spaść z nieba ‚niczym piorun’ niosąc śmierć i zniszczenie… I to tyle, jeśli chodzi o mitologię indyjską. Na pewno wiele jest jeszcze równie ciekawych fragmentów, w końcu eposy hinduskie należą do najdłuższych dzieł spisanych w historii ludzkości. Sądzę jednak, iż to, co przedstawiłem w zupełności wystarcza by Cię drogi czytelniku zaciekawić. W kolejnych częściach cyklu zapoznamy się z innymi mitami wskazującymi na to, iż wojny jądrowe w starożytności były faktem. Przedstawię również dowody materialne na potwierdzenie moich tez. Tychże znajdziemy sporo już w samych Indiach.[4] W eposie Mahabharata jest 41 fragmentów opisujących pojazdy latające. Np:

Och ty, potomku Kurusa, ów zły człowiek przybył pojazdem latającym samodzielnie, który może poruszać się wszędzie i znany jest jako Saubhara (Vanaprava Ch. 14 w 15-22) 

W tomie XXV Samaranangana Sutradhara znajdujemy rozdział pt. „O latających wozach” W „Wisznu-Puranie” innym staroindyjskim podaniu czytamy:

Kalki jeszcze mówi, a z nieba zstępują dwa lśniące jak słońce, skaładjące się z kamieni szlachetnych wszelkiego rodzaju, poruszające się o własnej sile wozy kierowane przez nich, przez promienistą broń chronione” (str.46).

W starohinduskim eposie Ramajana czytamy:

Kiedy nadszedł poranek, Rama zasiadł w wozie niebiańskim Puszpaka (…) i przygotował się do lotu. Pojazd miał dwa piętra wysokości i wiele pokoi i okien. Kiedy wzniósł się w niebo, wydał z siebie przeciągły dźwięk. Wóz niebiański świecił jak ogień w letnią noc, był podobny do lecącej po niebie komety, żarzył się jak czerwony płomień”.

Opis rydwanu w Wedach  „Hymn do Waty” „Teraz ogrom rydwanu Waty Oto nadchodzi on i głos jego grzmiący sięga on nieba Czyni światło gorejące* i zawirował pył na ziemi” Czyż ten opis nie przypomina podobnych relacji opisanych w Startm Testamencie? *(czerwona ognista poświata) Opis bitew i podróży gwiezdnych znajdujemy np. w „Srimad Bhagavatam” gdzie czytamy:

„Pewnego dnia, gdy król Citraketu podróżował w kosmosie cudownie lśniącym samolotem podarowanym przez Pana Wisznu (główny Bóg w Hinduiźmie) zobaczył Pana Siwę”.

Powyższy epos opowiada o rasie „Demonów” która najechała system 3 planet. Przeciwstawił się im Siwa, który posiada również zaawansowaną technologię. Np. strzela w ich statki potężną bronią.

„Strzały wypuszczone przez Pana Siwę ukazały się niczym ogniste płomienie(…) i pokryły trzy załogowe statki powietrzne i żadnego z nich już więcej nie było widać” [5] (patrz też: Trzy miasta demonów)

Vimana

1918 – w Bibliotece Baroda Royal Sanskrit w Mysore w Indiach odkryto rękopis „Vaimanika Sastra

Vymanika-Shaastra or Science of Aeronauties

Vymanika-Shaastra or Science of Aeronauties

1943 – fragmenty dzieła zostały opublikowane pt: „Vimana Shastra”. Prace nad tekstami podjęła dodatkowo Academy of Sanskrit Research z Mysore z dyr. prof. dr. G.R. Josyer. 25.08.1952 – naukowcy przekazali mediom pierwsze informacje o odkryciu. „Szanowni państwo! mamy przed sobą 500 ślok czyli tekstów staroindyjskich, mówiących wyłącznie o prehistorycznym, lotnictwie. jest to 6000 ręcznie pisanych linijek. Opisują one aparaty latające typu wiman: rukma, sundra i szokuna„. 1973 – przedstawiono przekład razem z sanskryckim tekstem, przez dr. Josyera pt. „Vymaanika-Shaastra or Science of Aeronauties„.

 UDOWODNIONO, ŻE OPISY PREHISTORYCZNYCH APARATÓW LATAJĄCYCH LICZĄ TYSIĄCE LAT.

I tak np w powyższej pracy dziesięć rozdziałów porusza problematykę lotniczo-techniczną: mówią o treningu, skafandrach pilotów, o korytarzach powietrznych, o elementach maszyn latających, o stosowanych w nich metalach, o metalach pochłaniających wysokie temperatury i o różnych rodzajach napędu. Jest tam też lista 32 reguł, do których musi się stosować osoba kierująca pojazdem powietrznym. W końcu tekst podaje sekrety, jak „skakać” określonymi typami pojazdów powietrznych, jak lecieć „wężykiem”, jak pilot może „patrzeć na wszystkie strony” i „słyszeć odległe dźwięki”. Przeliczono również prędkość poszczególnych typów wiman na jednostki współczesne- wynosiła ona 5760 km/h. W dokumencie tym mówi się również… o składnikach, pozwalających zrobić po zmieszaniu w odpowiednich proporcjach 16 powłok pochłaniających ciepło. Wyjaśnia, jak uzyskiwać czysty metal, jakie kwasy dodawać do danego stopu i jakie stosować do jego obróbki temperaturę. Opisano 7 typów silnika oraz typy wiman, do których można je zastosować. Nie brak informacji ani o wielkości maszyn latających, ani o możliwościach ich zastosowania czy osiąganym pułapie. Tytuły rozdziałów brzmią jak z dzisiejszego podręcznika dla pilotów: „Korytarze powietrzne”, „Elementy maszyny”, Skafandry, „Posiłki”. O materiałach: punkt topnienia, lustra, moc, maszyny. Różne typy samolotów: szakuma wimana, sundera  wimana, rukuma wimana, tripura wimana”…

  Vimanas- flying machines of Ancient India (eng.)

 Figurki samolotów

Figurki samolotów znaleziono w kulturze prekolumbijskiej tj. Lud Tolima (Kolumbia).samoloty 1997- dwóch niemieckich inżynierów Algung Eenboom i Peter Belting  zrobili replikę owych figurek budując na ich podstawie zdalnie sterowane modele. Okazało się, że owa replika latała!

Majowie

majowie

Dodatkowe info:

  1. WIMANA – Latające Pojazdy Starożytności

—————————————————————————————————–

[1]Szok po przybyciu bogów”, Erick Danninken, str. 39

[2] Tamże, str. 38

[3] Film; Starożytni kosmici 3 – Dowody.

[3 a]Cesarskie cięcie a poród naturalny„- Michel Odent, str. 34. (proszę się nie dziwić, bo nawet ja byłem lekko zdezorientowany, kiedy znalazłem takie rewelacje własnie w takiej – zgoła nie powiązanej tematycznie książce. A jednak…:))

[4] Autor: Alex Altar. http://forum.pclab.pl/t352679.html

[5] „Bogowie Edenu” – William Bramley, str. 88