imagesKto może najwięcej zyskać na globalnej epidemii eboli?

Ten, kto mana sprzedaż rozwiązanie problemu. Globalne firmy farmaceutyczne przybywają na odsiecz! Komu jeszcze mogłoby zależeć na byciu postrzeganym jako bohater, spieszący na ratunek milionom dam i facetów w opałach? No cóż, rząd istnieje po to, żeby nas chronić, co nie? I kontrolować. Bo ochrona pociąga za dobą kontrolę. Mamy więc dwa duże byty, rzekomo pomagające nam w walce z agresorami z zewnątrz – najmniejszymi z naszych wrogów, tzw. wirusami jednokomórkowymi. Czy jednak rzeczywiście pochodzą one z zewnątrz?

Co gdybym wam powiedział, że jeden z tych “pomocnych” bytów ma patent na ebolę? Brzmi niewiarygodnie. Zgadnijcie, o którym z naszych dwóch pomocników mowa. Firmy farmaceutyczne, prawda? A wcale że nie. To rząd. Mianowicie rząd Stanów Zjednoczonych Ameryki.

 

Chwila. Zanim odrzucicie tę naciąganą teorię, szybko przeszukajcie patenty pod kątem hasła ‚ebola.’ Okaże się nie tylko, że Wujek Sam posiada patent na ebolę, ale też że należą do niego wszelkie prawa wirusa i jego wariacji oraz badań nad nim. Oficjalnym właścicielem patentu jest rząd Stanów Zjednoczonych reprezentowany przez Sekretarza Departamentu Zdrowia.

Zasadniczo jest to patent przyznany rządowi USA przez rząd USA. Nie jestem ekspertem, może to tylko jeden z wielu patentów na ebolę, ale tak czy inaczej taka jest prawda. Sami sprawdźcie. W sumie  zapauzujcie proszę ten film i wyszukajcie patent USA numer 200120251502 a potem wysłuchajcie reszty. Jeśli macie odwagę. Jeszcze szybciej można to zrobić klikając na link w opisie tego filmu, prowadzący do patentu USA na ebolę. Jeśli rzeczywiście rzuciliście okiem i przekonaliście się, że to, co mówię, to prawda, to jesteście teraz jednymi z bardzo niewielu osób na świecie, które rozumieją, że wirus, organizm, może zostać opatentowany, oraz że opatentowano konkretnie wirus ebola a patent ten należy do rządu USA. Zadajcie sobie jedno pytanie: jaki jest synonim określenia patentowalne wynalazki? Tak, zgadliście: wynalazcy. Czy to możliwe, że ebola została wynaleziona? Bez względu na to, czy pierwotny wirus ebola był rządowym patentem, środkiem do prowadzenia wojny biologicznej, czy też obecny wirus ebola jest jedynie wariacją na temat oryginalnego wirusa, jedno jest pewne: obecny szczep eboli może zabić miliony, jeśli nie miliardy ludzi. Więc jeśli i kiedy ten dynamiczny duet, rząd i firmy farmaceutyczne, oznajmią, że mają szczepionkę albo antidotum na ebolę, czy powinniśmy im ufać na tyle, aby pozwolić wstrzykiwać sobie lub naszemu potomstwu jakieś roztwory? Nie wspomnę, że Centrum Zapobiegania i Zwalczania Chorób przyznało, że było w posiadaniu 10-30 milionów szczepionek na polio, które mogły być skażone poliomawirusem SV-40, podejrzewanym o silne właściwości rakotwórcze.

Jaki mamy wybór? Ebola albo szczepionka od rządu i firm farmaceutycznych. To się nazywa być między młotem a kowadłem. Najardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie oświadczenie rządu, że daje zgodę na stosowanie jakiejś szczepionki opracowanej w trybie przyspieszonym przez firmę farmaceutyczną, która otrzyma od rządu specjalne zwolnienie z odpowiedzialności. Ta cudowna firma pracowała dniem i nocą, żeby znaleźć lek na globalną pandemię, a z pewnością nie chcielibyśmy, żeby ponosiła odpowiedzialność za zrobienie nam krzywdy,  bo wtedy mogłaby trafić do sądu i nie mieć czasu na wynajdowanie kolejnych cudownych leków. To nigdy się nie kończy, prawda?

W czasach przed współczesną medycyną jedynie 2% populacji zapadało na raka. Dziś szacuje się, że 1 na trzy osoby a nawet 50% zachoruje nań w pewnym momencie życia. Potrwało wiele lat, zanim rak zaczął brać się z takich rzeczy jak szczepionki na polio, ale jaka dojna krówka z niego wyrosła! Każda ofiara… ee, każdy pacjent… każda osoba, której pomagają, może potencjalnie przynieść przemysłowi farmaceutycznemu zysk w wysokości 100 tysięcy dolarów poprzez trzy barbarzyńskie metody leczenia: cięcie (operacje), przypalanie (radioterapia) i zatruwanie (chemioterapia), z których każda prowadzi to miriad innych leków potrzebnych do leczenia skutków ich leczenia. Może więc należałoby zapytać: jeśli obalimy rząd i jego firmy farmaceutyczne, to jakie choroby z opóźnionym zapłonem nam się dostaną i jakiego leczenia będziemy potrzebować, żeby wyleczyć się z efektów ich leczenia?

Czy wam się to podoba czy nie, ludzkość mierzy się ze szczepem wirusa ebola, którego wskaźnik śmiertelności wynosi 80-90%. Wkrótce być może staniemy przed wyborem: przyjąć lub odrzucić zastrzyk z nieprzetestowanego roztworu, mającego stanowić rozwiązanie problemu. Wybór należy do was. No chyba że wprowadzą obowiązkowe szczepienia.

Org. tytuł video: „U.S. Government PATENTED Ebola Why” eng.

Tłumaczenie Ripsonar