Autor artykułu: Tomasz Franciszek Urbaś ze strony: urbas.blog.onet.pl [29 kwietnia 2009]

W styczniu 2006 r. amerykańskie Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób (CDC) opublikowało artykuł pod znamiennym tytułem „Grypa z 1918 r. – matka wszystkich pandemii”. Współautorem artykułu jest dr Jeffery Taubenberger – amerykański wirusolog, wraz z Ann Reid autor jednej z największych sensacji naukowych 2005 r. – ustalenia sekwencji kodu genetycznego wirusa hiszpanki A H1N1.

W 1951 r. patolog Johan Hultin próbował wyizolować wirus hiszpanki z zamarzniętych ciał osób zmarłych w czasie epidemii w 1918 r. Nie znalazł żadnego żywego wirusa. Dopiero postęp nauki umożliwił dynamiczny rozwój badań nad Świętym Gralem wirusologów. W 1996 r. z ciała zmarłej w 1918 r. kobiety zespołowi Taubenbergera udało się pobrać, a następnie zsekwencjonować część kodu RNA wirusa. Przełom nastąpił, gdy z wynikami tych badań zapoznał się Hultin. Poinformował on Taubenbergera o wynikach swoich wieloletnich prac. W 1997 r. w Brevig na Alasce Hultin dokonał ekshumacji czterech ciał, pobrał zamarznięte tkanki i przesłał je Taubenbergerowi do badań. Pomiędzy 1999 a 2005 r. Taubenberger opublikował serię prac, w których przedstawił kod genetyczny wirusa hiszpanki. Analiza genomu wirusa hiszpanki pozwoliła ustalić, że wirus ten jest bardzo blisko spokrewniony z wirusami, które wywołały kolejne pandemie w XX wieku (grypa azjatycka 1957-58 oraz grypa hongkong 1968-1970). 

Pod względem epidemiologicznym hiszpanka przebiegała w trzech fazach. Według danych z W. Brytanii szczyt zachorowań w fazie pierwszej nastąpił po około dwóch tygodniach, a śmiertelność wyniosła zaledwie 0,5 %. Po następnych ok. 17 tygodniach miała swój szczyt druga fala, która zabrała życie blisko 2,5 % chorych. Dziewięć miesięcy później zaobserwowano szczyt ostatniej trzeciej fali, w której śmiertelność spadła do nieco ponad 1 % chorych. Wskaźniki te nie są specjalnie szokujące. Mimo, że ich prawdziwość jest podważa z uwagi na wojskową cenzurę, to nawet jeżeli wskaźnik śmiertelności w czasie drugiej fali był kilkakrotnie wyższy, to nadal olbrzymia większość chorych zdrowiała. Milionowa śmiertelność hiszpanki wzięła się z jej olbrzymiej zaraźliwości. Zachorowało na nią ok. 1/3 (500 mln) ludzi na świecie. Powszechność zachorowań nawet przy niskim wskaźniku zgonów daje w wyniku wysoką liczbę zgonów.

Interesującą cechą hiszpanki była wyjątkowo duża śmiertelność w grupie osób w wieku od 15 do 55 lat. Zazwyczaj najczęściej na grypę umierają osoby bardzo młode oraz starsze, których układ odporności jest słabszy. Ale hiszpanka do tego śmiertelnego żniwa dodała osoby w średnim wieku, które są: najliczniejsze w każdej społeczności, najsilniejsze, najliczniej pracujące oraz będące rezerwistami każdej niezawodowej armii na świecie.

W artykule Taubenbergera z 2006 r. zamieszczono również informację, że przeprowadzano eksperymenty z rekombinowanym wirusem zawierającym geny z wirusa hiszpanki. Ustalono, że wirus ten jest wrażliwy m.in. na lek antywirusowy oseltamivir.

W 2006 r. dowiedzieliśmy się o wynikach symulacji komputerowej pandemii w Stanach Zjednoczonych. Symulacje prowadzone były m.in. przez Los Alamos National Laboratory, gdzie w czasie II Wojny Światowej pracowano nad bombą atomową. W zależności od stopnia zaraźliwości wirusa chorobą będzie dotkniętych od ok. 33 % do 54 % populacji, przy czym szczyt zachorowań nastąpi od odpowiednio 117 dni do 64 dni. Dla ograniczenia liczby zachorowań najskuteczniejsze są: leczenie antywirusowe, zamknięcie szkół oraz szczepienia (i to w pierwszej kolejności dzieci).

W najgorszym przypadku światowej śmiertelnej pandemii nie pozostaniemy sami sobie. Przynajmniej nie wszyscy i nie wszędzie. Już w kwietniu 2007 r. władze stanowe w USA zbierały informacje o cmentarzach celem planowania w związku z pandemią. Interesowało je m.in. przygotowanie do masowych pochówków, możliwość użycia ciężkiego sprzętu, czy kremacji.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wirus identyfikowany na świecie w 2009 r. począwszy od Meksyku jako przyczyna grypy ma typ H1N1. Potwierdzają to badania genetyczne oraz przebieg zachorowań ze specyficzną wysoką śmiertelnością w grupie osób o średnim wieku. Istnieją również przesłanki wskazujące, że wirus jest bardzo łatwo przenoszony pomiędzy ludźmi drogą kropelkową i nie ma metody na uniknięcie jego rozprzestrzeniania.

Jak możemy się przekonać prace nad wszystkimi aspektami wirusa grypy H1N1 są daleko zaawansowane. Pozwala to z nadzieją patrzeć w przyszłość. Tym bardziej, że badania nad zdekodowaniem genomu wirusa miały z pewnością tylko humanitarny cel. Finansowała jest znana z wysokich norm etycznych Armia Amerykańska, a Taubenberger był do chwili zakończenia prac nad genomem wirusa szefem jednego z departamentów Instytutu Patologii Sił Zbrojnych w Rockville w stanie Maryland. W szczytowym momencie swojej dotychczasowej kariery, po zdekodowaniu genomu wirusa Taubenberger opuścił siły zbrojne USA, ale wyniki jego prac z pewnością pozostają bezpieczne pod szczególną ochroną wojskowych.

Reklamy