Według szokujących nowych doniesień nawet ośmioletnie dzieci są przetrzymywane i torturowane w sieci tajnych islamskich więzień w całej Syrii. Więzienia prowadzi jedna z faszystowskich grup rebeliantów, Państwo Islamskie w Iraku i Lewancie. Jej praktyki i prawa są tak okrutne, że Amnesty International nazwała je „rządami terroru”. Palenie lub zachowanie uznane za antyislamskie mogą skutkować długimi odsiadkami we wspomnianych więzieniach, a nawet gorzej. Reporter RT, Gayane Chichakyan, donosi jednak, że Waszyngton skłonny jest podjąć dialog nawet z najbardziej bezkompromisowymi ugrupowaniami rebeliantów.

Waszyngton twierdzi, iż gotów jest negocjować z tak zwanym Frontem Islamskim w Syrii zaledwie kilka dni po tym, jak Front zmusił wspieraną przez Zachód Najwyższą Radę Wojskową do opuszczenia kwatery głównej i zajął jej magazyny.

Oczywiście możemy wejść we współpracę z Frontem Islamskim, bo organizacja ta nie została uznana za terrorystyczną.

Do Frontu Islamskiego należą jednak grupy domagające się wprowadzenia w państwie prawa szariackiego.

/Walid Phares, doradca Kongresu USA ds. terroryzmu/

Byłoby błędem strategicznym, gdyby administracja USA, Europa lub ich sprzymierzeńcy weszli w tę współpracę. Współpraca bowiem oznacza, że kolaborowaliby z organizacjami dżihadzkimi, które nie zobowiązały się zmienić swojego programu na umiarkowany ani do tego, aby w razie objęcia całkowitej lub częściowej władzy przestrzegać praw człowieka. Nic takiego nie miało miejsca.

Podczas gdy Waszyngton ponownie rozważa, kogo poprzeć w walce z Assadem, grupy powiązane z Al-Ka’idą robią znaczące postępy w północnych obszarach Syrii, z których zepchnęli już inne ugrupowania rebeliantów.

W imię łaskawego i litościwego Allaha. Kiedy odpalacie rakiety, to Allah odpala je waszymi rękami. Te ataki to tylko kropla w morzu. Lwy Islamskiego Państwa wypełniają swoją przysięgę od  Iraku aż po Liban.

/Phyllis Bennis, Instytut Studiów Politycznych/

Te islamskie oddziały są lepiej wytrenowane i lepiej uzbrojone. Niektóre z nich trenowały, walcząc ze Stanami Zjednoczonymi w Afganistanie w latach ’80, kiedy USA dostarczały uzbrojenie antyradzieckim Mudżahedinom. Niektórzy zdobyli doświadczenie oraz broń niedawno, walcząc z USA w Iraku.

Waszyngton twierdzi, że do Frontu Islamskiego, z którym skłonny jest negocjować, nie należą ugrupowania terrorystyczne takie jak Dżabat al-Nusra czy tak zwane Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie. Na froncie w Syrii walczy jednak tyle różnych grup, że to, jak siebie nazywają, może nie mieć znaczenia. (patrz Siły opozycji oraz Kim są rebelianci w Syrii?). Mieszkańcy miasta Adra w pobliżu Damaszku nie są w stanie określić, która dokładnie grupa rebeliantów wykonała tam na początku tego tygodnia egzekucję na ponad 80 cywilach, pośród których znajdowały się dzieci. USA wspierały syryjską opozycję operując na założeniu, iż będą w stanie rozróżnić odcienie panującego w niej ekstremizmu, rozpoznać te grupy, które są mniej ekstremalne. Ale doniesienie, iż między Frontem Islamskim a Najwyższą Radą Wojskową nie odbyła się bitwa o magazyny, stanowi jedną z oznak tego, jak bardzo rozmyte są linie i jak niesłuszne jest założenie, że można z pewnością odróżnić od siebie te grupy. Z Waszyngtonu mówiła Gayane Chichakyan, RT.

A więc skąd biorą się wszyscy ci ekstremiści? Odpowiedź brzmi: prawie zewsząd. Nawet najbardziej świeckie europejskie państwa zidentyfikowały własnych obywateli walczących w Syrii, często po stronie radykalnych rebeliantów. Zaczęło to naprawdę niepokoić unijnych urzędników, którzy wiedzą, że islamiści ci kiedyś wrócą do domu. Ich sytuacji przyjrzy się Peter Oliver.

Liczba Europejczyków udających się do Syrii, aby walczyć w trwającej tam wojnie cywilnej stanowi w tej chwili numer jeden na liście zagadnień związanych z terroryzmem Unii Europejskiej. Podczas spotkania urzędników bezpieczeństwa w Brukseli Minister Spraw Wewnętrznych Belgii powiedział, iż w konflikt zamieszanych może być nawet 2000 obywateli Unii. Minister Spraw Wewnętrznych Francji oznajmił zaś, że liczba ta wzrasta. Powtórzył on odkrycia Międzynarodowego Centrum Badań nad Radykalizacją, zespół założony w King’s College Uniwersytetu Londyńskiego. Sugeruje on, iż od kwietnia tego roku liczba Europejczyków walczących w Syrii zwiększyła się trzykrotnie. Odkryli także, że w konflikcie mogło wziąć udział w sumie nawet 11 tysięcy obcokrajowców z 70 różnych krajów, z których 18% stanowią mieszkańcy zachodniej Europy. Większość z tych 18% pochodzi z Wielkiej Brytanii i Francji, ale jest też silna reprezentacja Niemiec. W Hesji Minister Spraw Wewnętrznych zaproponował ogólnokrajową kampanię przeciwko radykalizacji po tym, jak przeprowadzone tam badanie wykazało, iż dżihadzcy rekruterzy próbowali werbować potencjalnych bojowników poprzez uniwersytety. Wszystko to składa się na przyczyny, dla których kwestia Europejczyków udających się na wojnę w Syrii stanowi najważniejszy punkt programu antyterrorystycznego. Ponieważ przywódcy państw Europy nie wiedzą, co się stanie, kiedy ludzie ci wrócą do domu – czy wrócą jako zradykalizowani potencjalni terroryści.

patrz też: Syria

Źródło RT: Radical rebels kidnap & torture prisoners, aim to proclaim Islamic state in Syria

Tłumaczenie: Ripsonar New

Ripsonar

Reklamy