YemenTło

Huthi – są Zajdytami, wyznawcami jednego z odłamów szyickiej wersji islamu. Stanowią, według różnych szacunków, od 25 do 40 procent ludności Jemenu. Z sunnickimi władzami swojego kraju walczą od 2004 roku, gdyż są przez nich dyskryminowani i prześladowani (zanikają w wyniku presji wahhabitów i salafitów, którzy prowadzą w Jemenie intensywną akcję zwalczania „herezji zajdyckiej” oraz rządowego programu antyzajdyckiego prowadzonego w Arabii Saudyjskiej od 2000 roku link). Huti w ciągu ostatnich kilku miesięcy przejął władzę nad stolicą Jemenu Saną i rozwiązał dotychczasowe władze. Huthi jest sprzymierzone zarówno z poprzednim prezydentem Alego Abda Allaha Salih obalonym podczas tzw. „wiosny arabskiej”w 2012 roku  oraz z Ruchem Południowym, który również uformował swoją siły zbrojne w postaci Komitetów Ludowych dążąc do obalenia aktualnego reżimu a od dawien dawna marząc o niepodległości.link Głównym źródłem południowego separatyzmu są różnice światopoglądowe dzielące tę część państwa z północnym Jemenem. Secesjoniści z Abjanu i Adenu głoszą hasła zakończenia „okupacji” ich kraju przez Jemeńską Republikę Arabską (od 1964 do 1990 roku istniały dwa państwa jemeńskie: „północna” Jemeńska Republika Arabska oraz „południowa” Ludowo – Demokratyczna Republika Jemenu) oraz restauracji Jemenu Południowego ze stolicą w Adenie. Mieszkańcy prowincji Abjan mają już dość narzuconego im po 1990 roku prawa szariatu czy też marginalizowania ich głosu w dyskursie politycznym. Pragną niepodległości. (link) Huti zwalczają też  (oprócz obecnego prezydenta) również Al-Ka’idę Półwyspu Arabskiego, ugrupowanie silnie obecne w Jemenie, które wzięło na siebie odpowiedzialność za ataki w Paryżu na początku tego roku. Dotychczasowy prezydent Mansur Hadi początkowo został wzięty w areszt domowy przez szyitów by ten zrzekł się władzy. Uwolniony, uciekł do metropolii na południu Aden gdzie ogłosił, że nadal jest prezydentem i zebrał około 20 tys. ludzi pod bronią. Huthi ruszyli więc na południe. To właśnie Hadi wezwał ONZ o pomoc i interwencję zbrojną przeciw rebeliantom. A przypomnę, iż

23.03. Rada Bezpieczeństwa ONZ wzywa strony konfliktu w Jemenie do rozmów.

Specjalny wysłannik ONZ Dżamal Benomar ostrzegł, informując Radę Bezpieczeństwa łączem wideo z Kataru, że wydarzenia w Jemenie prowadzą to państwo „na skraj wojny domowej”. Jego zdaniem Jemenowi może grozić „scenariusz iracko-libijsko-syryjski”. Podkreślił, że „jedyną opcją jest pokojowy dialog”.

I jak widać, dokładnie ten sam scenariusz „iracko-libijsko-syryjski” jest wdrażany.

26.03.2015 – Koalicja z Arabią Saudyjską na czele zaatakowała Jemen spiesząc na ratunek obalanemu prezydentowi przez szyicki ruch Huthi.

Wybuchła kolejna wojna – Arabia Saudyjska zaatakowała terytorium Jemenu

Koalicja Arabi Saudyjskiej

Udział w operacji oficjalnie potwierdziły Egipt i Jordania, ale według telewizji Al-Arabija udział swoich sił powietrznych w niej potwierdziły też: Maroko, Sudan, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar i Bahrajn. Egipt, Pakistan, Jordania i Sudan miały natomiast wyrazić gotowość udziału w ofensywie lądowej, do której – oprócz 100 samolotów, jak podaje Al-Arabija – Saudowie mieli też przeznaczyć 150 tys. żołnierzy. Pakistan oficjalnie potwierdził, że „jest w kontakcie” z Arabią Saudyjską, ale cały czas „rozważa” sprawę wysłania do Jemenu swoich żołnierzy. Sudan i Egipt potwierdziły udział w operacji. (link) „Logistyczne i wywiadowcze wsparcie” dla ataku Saudów obiecał już Waszyngton. Oświadczenie Białego Domu stanowi, że armia amerykańska już ustanowiła „wspólną komórkę planowania” razem z saudyjskimi wojskowymi. Jego rzecznik Josh Earnest podkreślał, że USA uznają Mansura Hadiego za prawowitego prezydenta Jemenu (nie zamierzają jednak militarnie interweniować). Atak lądowy będzie jak mówią liderzy Huti oznaczać wojnę a więc eskalację konfliktu przed którym ostrzegało przecież ONZ – gdzie tu do diabła owy stóż pokoju, który po fakcie ataku przyznaje koalicji arabskiej słownego poparcia!!!!

Koalicja Arabi Saudyjeskiej

Koalicja Arabii Saudyjskiej. Za link

Jak powiedział Mohammed al-Bukhaiti, przedstawiciel kierownictwa ruchu „Zaatakowali nas, to oni zaczęli wojnę i za jej konsekwencje odpowiedzą przed Bogiem i ludźmi. Atak był dla nas zaskoczeniem i odpowiemy na nie przy użyciu wszelkich dostępnych nam środków.” (link)

Szefowie dyplomacji państw Ligi Arabskiej przyjęli projekt rezolucji zezwalającej na powołanie wspólnych sił szybkiego reagowania.

Przywódcy państw Ligi Arabskiej zgodzili się na powołanie wspólnych sił wojskowych – powiadomił prezydent Egiptu Abd el-Fatah es-Sisi. Udział w nich ma być dobrowolny, a według mediów w skład tych sił wejdą elitarne oddziały w liczbie 40 tys. ludzi. (źródło)

27.03.2015 – Jemen: Ten konflikt może się rozszerzyć na Arabię Saudyjską [WYWIAD] Arabia igra z ogniem, a Hadiego na stanowisko nie przywrócą.

Interwencję w Jemenie poparły Francja i Wielka Brytania i Turcja

Za: TVN24

Za: TVN24

Czy dojdzie do ataku lądowego. Niestety uważam, że jest to wielce prawdopodobne. Potwierdzają to następujące wydarzenia:

28.03.2015

  • Marynarka Arabii Saudyjskiej rozpoczęła w sobotę ewakuację saudyjskich i zagranicznych dyplomatów z jemeńskiego portu Aden na południu kraju – podała saudyjska państwowa telewizja.  (operacja”Huragan„)
  • Jemeński minister spraw zagranicznych Rijadh Jasin powiedział w sobotę, że w następnej fazie operacji w Jemenie przeciwko rebeliantom Huti niezbędne mogą się okazać siły lądowe. (źródło)
  • w niedzielę okręt chińskiej marynarki wojennej ewakuował chińskich dyplomatów i robotników

Sprzeciw:

Szersze spojrzenie na Jemen, ropę i wpływy

Tutaj walka tyczy się nie tylko o samą ideologię wiary  i niesprawiedliwości mniejszości ale i kwestie geopolityczne jak i ekonomiczne całego regionu angażując o wiele więcej państw niż by się z początku wydawało.

Niesprawiedliwości mniejszości –  atak zbrojny koalicji arabskiej na Jemen odbierany jest  nie jako”pomoc” a ewidentną agresję państw ościennych!

Nawet pół miliona ludzi mogło uczestniczyć w wiecu manifestującym sprzeciw Jemeńczyków przeciwko saudyjskiej agresji jaki zwołano dziś w Sanie (26.03.2015), stolicy kraju. W związku z atakiem przemówił także przywódca ruchu rewolucyjnego Abdel Malik al-Houti. Stwierdził on, że za napadem na Jemen stoją Stany Zjednoczone i Izrael, które posługują się Arabią Saudyjską i jej sojusznikami. Wezwał Jemeńczyków do oporu i walki na dwóch frontach: przeciwko obecnym na terenie kraju terrorystom z al-Kaidy i zagranicznym agresorom. (link)

Przypominają mi się wiece jedności szczególnie w Libii które wskazywały kto jest agresorem a nie przyjacielem. Tutaj mamy taką samą sytuację.

Kwestie geopolityczne – gdyż Huti są wspierani przez szyicki Iran, a prezydent gen. Abd ar-Raba Mansura al-Hadi przez kraje Zatoki Perskiej, m.in. sunnicką Arabię Saudyjską oraz Zachód (co potwierdziły USA, Wielka Brytania i ostatecznie ONZ choć Ci ostatni nie chcą mieć chyba tym razem krwi na rękach jak w poprzednich kampaniach wiosny arabskiej).

Zdaniem ekspertki z SGH, Arabia Saudyjska wraz z sojusznikami chce w ten sposób rozprawić się z irańskimi wpływami w Jemenie. (…) Starcia w Jemenie przypominają tło konfliktów do których doszło w innych krajach arabskich – w opinii ekspertki najlepszym punktem odniesienia była by tu Libia: mamy do czynienia z dwuwładzą, starciami pomiędzy Arabami w których nie do końca wiadomo komu i o co chodzi, a także strategiczne położenie państwa. U wybrzeży Jemenu przebiegają szlaki transportu ropy z krajów z rejonu Zatoki Perskiej. (link)

Zapowiadając operację w Jemenie, Arabia Saudyjska potwierdziła, że chce odeprzeć „agresję” Iranu, który oskarża o wspieranie rebelii Huti i o chęć „dominacji” w regionie. (…) Dyplomaci z Zatoki Perskiej twierdzą, że operacja militarna w Jemenie może potrwać do sześciu miesięcy i że można się spodziewać akcji odwetowych Iranu w postaci aktów destabilizujących sytuację. (źródło)

Izrael oskarżył natomiast Teheran o próbę „podbicia całego Bliskiego Wschodu”. – Oś Iran-Lozanna-Jemen jest bardzo niebezpieczna dla ludzkości i musi zostać powstrzymana – powiedział Netanjahu,

Kwestie ekonomiczne, ponieważ

Aden (leżący na południu Jemenu) to najważniejszy port Jemenu, który w czasach kolonialnych stanowił punkt przeładunkowy oraz zaplecze logistyczne dla brytyjskich okrętów żeglujących na szlaku łączącym Indie z Morzem Śródziemnym. Dzisiaj to ważny punkt na trasie, którą dostarczana jest ropa naftowa z Bliskiego Wschodu do Europy. Jest to także centrum przemysłowe jak i ośrodek wypoczynkowy. W rejonie Adenu znajdują się główne jemeńskie złoża ropy naftowej i gazu ziemnego. (link)

Iran

Teheran już ostrzegł, że agresja na Jemen będzie „niebezpiecznym krokiem” i doprowadzi do rozprzestrzenienia się w regionie terroryzmu. Iran wezwał do pokojowego rozwiązania konfliktu, jednocześnie ostro potępiając uderzenia lotnicze przeprowadzone przez Arabię Saudyjską.

Tak jak wspomniałem na początku, Huti mają wsparcie swoich szyickich współwyznawców z Iranu, który, jak trafnie zwróciła na to uwagę ekspert z SGH jest głównym powodem interwencji Arabii Saudyjskiej by nie dopuścić do obalenia dotychczasowego prezydenta i zatrzymać wpływy Iranu w tej sferze działań.  A że USA od dawna deklaruje nieoficjalnie swe aspiracje zniszczenia tego kraju, nie chcąc bezpośrednio ubrudzić sobie rąk, (jak nieudana w końcu próba napaści na Syrię i obalenia Assada) wysyła swych kupli –  tym razem Saudyjczyków by rozpoczęli owe dzieło, a nóż widelec może wciągnął Iran do wojny. I tego niestety – myślę, wielce pożądają i oczekują.

Fakt, że szyicki ruch Huti walczy z Al Kaidą jest dla Zachodu i USA niewygodne. Dlaczego? Po pierwsze  W Jemenie Huti kontynuują ofensywę przeciwko Al-Kaidzie!

Szyicki ruch Huti po przejęciu władzy w Jemenie, prowadzi ofensywę przeciwko radykałom z Al-Kaidy. Ugrupowanie zdobywa kolejne miasta w prowincji Al-Bajda i zmierza obecnie do powiatu Yakla, uznawanego za twierdzę Al-Kaidy na Półwyspie Arabskim. (…)  Jemeńskie wojsko wspiera Hutich od zeszłego tygodnia. Po przejęciu władzy przez ten ruch, stanowisko ministra obrony powierzono gen. Mahmoudowi al-Subaihiemu, pełniącemu tą funkcję w przeszłości. Wojsko podkreśla, że nie angażuje się w spór polityczny, lecz walczy z terroryzmem. na podstawie: yementimes.com (źródło)

Po drugie w takim wypadku nie mogą (USA i jej poplecznicy z ONZ na czele) oprzeć swojej militarnej agresji na najlepszej technice obalania władzy, którą do twej pory się aż nader sprawnie się sprawdzała-  terroryzm Al Kaidy! (trend ten zaczął się załamywać podczas działań wojny domowej w Syrii, gdzie sami Amerykanie zaczęli dostrzegać hipokryzję owych argumentów).

Tak swoją drogą, nie zauważyliście, że Zachód z USA i ONZ na czele, eksterminuje owe szyickie- czyli świeckie – „dyktatury” w świecie arabskim aby, o hipokryzjo, zachować islamski, sunnicki fanatyzm budowany na wzorze szariatu, będący przecież kolebką terroryzmu i ekstremizmu islamskiego tak niechcianego i tak niebezpiecznie rozszerzającego się na naszym europejskim i amerykańskim podwórku?!   To tak jakby walczyć z ogniem, zachowując i  jednocześnie pielęgnując jego najbardziej dorodne, palące się szczapy! Ktoś z nas kpi jak się patrzy, a Świat tylko przyklaskuje…  co za czasy…

Ciekawą analogię w tej kwestii czytamy na xportal.pl w artykule  Maksym Medowarow: Ukraina i Jemen. Podobieństwa.

Jak to się mówi, znajdź jedną różnicę:

1. Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz ucieka ze stolicy zajętej przez rebeliantów na południowy-wschód kraju a stamtąd za granicę i prosi o pomoc wojskową przeciwko rebeliantom.

2.Prezydent Jemenu Mansur Hadi ucieka ze stolicy zajętej przez rebeliantów na południowy-wschód kraju a stamtąd za granicę i prosi o pomoc wojskową przeciwko rebeliantom.

A oto różnica:

1. Ukraińscy neobanderowscy rebelianci, którzy przejęli władzę w Kijowie są proamerykańscy, więc Zachód ich popiera a Putin boi się choć minimalnie naruszyć dyktowane przez Zachód „prawo międzynarodowe” wobec czego nie robi nic. Nie wysyła armii na Ukrainę, nie bombarduje Kijowa.

2. Jemeńscy rebelianci – Huti, którzy przejęli władzę w Sanie i Adenie są antyamerykańscy i pro irańscy, więc Zachód i koalicja państw arabskich skupiona wokół Arabii Saudyjskiej z błogosławieństwem Stanów Zjednoczonych zaczyna ich bombardować już 24 godziny (!) po zażądaniu tego przez obalonego uciekiniera Hadiego.

Ot i taką mamy współczesną geopolityczną hybrydową grę okraszaną propagandą opierając się na motywach religijno wyzwoleńczych. Ludzie giną, a świat (Zachód) uważa siebie za obrońców wolności i pokoju samym niestety będąc uczestnikiem, prowokatorem, sędzią i najczęściej katem owych wydarzeń i powstałych konfliktów.

Dodatkowe materiały:

Ripsonar

Reklamy