Pan Jacek Bartosiak jest analitykiem oraz członkiem Rady Fundacji Narodowe Centrum Studiów Strategicznych, absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu

Jacek Bartosiak

Jacek Bartosiak

Warszawskiego. Jest ponadto ekspertem Fundacji Republikańskiej i członkiem Rady Budowy Okrętów. W Narodowym Centrum Studiów Strategicznych zajmuje się analityką związaną z bezpieczeństwem narodowym oraz sprawami międzynarodowymi; na powyższe tematy publikuje i występuje w mediach.

Jacek Bartosiak o sytuacji międzynarodowej (KoLiber 24.03.2015) 

Wątki poruszane w powyższej prelekcji:

Za; link

Za; link

Kryzys ukraiński – jest rozgrywką między USA a Federacją Rosyjską. USA angażuje się w sprawę jednak bardzo ostrożnie a wręcz biernie, wysyłając w ramach swoich działań sojuszników. Polska jest jednym z nich. Na nieszczęście sama pcha się na pierwszy ogień (pomoc wojskowa- sprzęt, szkoleniowcy) co w rezultacie może zwrócić uwagę Kremla na tyle, by ewentualnie odpowiedzieli uderzeniem odstraszającym, przełamując tym samym impas owego konfliktu. A przecież to nie jest nasza konfrontacja! Jeżeli tak bowiem będzie, może być to naszą ostatnią..A szkoda bo to najwłaściwszy czas by tak planować swoją przyszłość w stosunku do obecnych zakulisowych zagrań by wyjść z tego po wszystkim obronną i najlepiej jak silniejszą ręką, ewentualnie by ostać się przynajmniej jako nie najsłabsze ogniwo europejskie…)

Dlaczego takie słowa? Ponieważ Ukraina przegrywa wojnę, ba już ją praktycznie przegrała. A jest to systematyczna, prowadzona na pełną skalę wojna Ukrainy z Rosją angażująca olbrzymie ilości sprzętu (o czym świadczą powstałe kotły i niszczycielski ogień artyleryjski Rosjan)! [Tutaj nasuwa się pytanie dlaczego media o tym nie donoszą…. ] Powodem takiego stanu rzeczy są sami Amerykanie, którzy oferując swoje usługi wywiadowczo logistyczne Ukrainie, cenzurują informacje o wrogu, by Ci czasem nie kontratakowali lub nie odpowiadali na ogień baterii Rosyjskich znajdując się już na terytorium FR, żeby nie eskalować konfliktu!  Straty jak i morale Ukraińców są w takim wypadku na wyczerpaniu – i niema się co dziwić. (np. starty  samych tylko czołgów sięgają  800 sztuk na jesieni 2014 r. co świadczy o zaangażowaniu jak i stratach olbrzymiego ilości sprzętu). Pomoc w takim wypadku STAJE SIĘ NIESTETY  NIEOPŁACALNA, NIEEFEKTYWNA A NA DODATEK ZWRACA UWAGĘ ROSJI W EWENTUALNEJ AGRESJI – UDERZENIA WYPRZEDZAJĄCEGO- ODSTRASZAJĄCEGO DLA UCZESTNIKA TYCH DĄŻEŃ- czyli nas – Polski…! No własnie…

Polska

Polska prowadzi niemądrą i nieroztropną politykę względem Rosji. Ba – ufając jedynemu „gwarantowi swojego bezpieczeństwa” USA (dlatego tak maniakalnie chce baz Amerykańskich w naszym kraju) może spowodować prawdopodobnie uderzenie Rosjan. Nikt za nami nie stanie- art. 5 jest ułudą (konwencji NATO-wskiej, która jest przecież tworem Amerykańskim!) bo przecież wszyscy tak czy inaczej rozmawiają z Rosją. NIE NASZA KONFRONTACJA, POZA NASZĄ SILĘ I TO MY JESTEŚMY STRONĄ PROWOKUJĄCĄ!

Stan zagrożenia Polski jest efektem polityki amerykańskiej byśmy my, jako sojusznik odczuwali najbardziej ewentualne zagrożenie swoich granic i paradoksalnie my sami w tym pomagamy dokładnie kreując taki scenariusz. W ten sposób  prowadzimy dokładnie strategię amerykańską (nawet już nie proamerykańską) zaś Ci mają ręce ciągle czyste w razie ewentualnych zwrotów akcji. Nie mówiąc już o tym, że w wojnie konwencjonalnej nie uda się obronić państw bałtyckich! Jest to nie możliwe z logistycznego i strategicznego punktu widzenia!

Również pomysł zakupienia Systemu WISŁA zdaje się być nie rozważny, a wręcz bezmyślny! Koszt mija się z efektem działania. System ten nie obroni nas przed rakietami Rosji! Ani przed Iskanderami (najszybsze-lecą 4 min, nikt nigdy ich nie zestrzelił, system  byłby nie wystarczający dla ataku saturacyjnego -wielość wystrzelonych rakiet jednocześnie, uzbrojenie w głowice jądrowe itp..) oraz innych rakiet, które są nie do zestrzelenia. Więc koszt 20 mld $ ewidentnie mija się z przeznaczeniem. Lepiej inwestować w własny arsenał odstraszania a przede wszystkim własny zwiad lotniczy (satelitarny, oraz w samoloty typu AWACS itp) a nie być uzależnionym od innych sił jak chociażby wyniki takiej sytuacji na Ukrainie.

Rosja

Rosjanie czują się niedocenieni (i słusznie) swą pozycją w Europie jako bezpośredniego architekta równowagi w Europie oraz rzecz jasna na arenie międzynarodowej.

Za; link

Za; link

Amerykanie oraz Świat (NATO) tego nie widzi albo nie chce po prostu tego dostrzec. Dlatego Rosjanie robię z Ukraińcami co chcą i kiedy chcą. Pokazując wprost dzięki swoim operacjom militarnym faktyczny stan swojego uzbrojenia i sprawności bojowej (szczególnie z nastawieniem na artylerię precyzyjną). Ta umiejętność bojowa oraz liczne manewry, szczególnie obrony przeciw lotniczej mają jakoby dać do zrozumienia, że jeżeli dojdzie co do czego (np.ingerencji wojsk rosyjskiej na kraje Bałtyckie a nawet zajęcie Ukrainy), to Amerykanie jeżeli ewentualnie (do czego nie dojdzie) by chcieli interweniować, nie tak jak podczas Iraku, czy Libii w konfrontacji z podrzędnym wojskiem, będą zmuszeni do konfrontacji z wojskiem równym sobie. Jest to fakt, którego Amerykanie są świadomi i dlatego też dochodzimy do nowej strategii USA.

Strategia USA

Po pierwsze rozgrywa się geopolityczna przepychanka między hegemonem- USA a Rosją. Ta pierwsza tak kształtuje eskalowanie konfliktu by jednocześnie nie uczestniczyć w jej pobliżu . Dowodem tego jest porozumienie MIŃSK 2 w którym po raz pierwszy od przeszło 50 lat Stany Zjednoczone nie były uczestnikiem  a prym przewodziły Niemcy jako nowa siła równoważąca Wschód z Zachodem (nie zapominając o Rosji).

Amerykanie jednakże zmieniają strategię geopolityczną w obliczu innego, o wiele groźniejszego mocarstwa jakim stają się Chiny. Te zkolei prą do przodu (zarówno ekonomicznie jak i militarnie) tworząc niezależny od dolara Bank Azjatycki, oraz m.in lądowy Szlak Jedwabny. Jeżeli owe strategiczne inwestycje się udadzą i rozkręcą ekonomicznie Chiny, te złamią amerykańską hegemonie szczególnie identyfikując swoje wpływy na Zachodnim Pacyfiku (poszerzanie strefy wpływów w Azji opierająć się na zasobach i surowcach). To doprowadzi do reakcji USA, która może być PRAWDZIWYM ZWIASTUNEK WOJNY ŚWIATOWEJ. Stąd geopolityczne założenia USA są nie bagatelne:

  • sojusz z Iranem, dzięki któremu stabilizuje się sytuacja na Bliskim wschodzie, pomaga bojąc strefą wpływów w których zachodzą działania zapalne, a przede wszystkim balansuje zapędy Arabii Saudyjskiej w regionie oraz wpłynie na uniemożliwienie powstania Szlaku Jedwabnego.
  • sojusz z Federacją Rosyjską! Już w latach 70-tych zauważono, że największym wrogiem Chin są Rosjanie. To przecież nie Amerykanie, a własnie ówcześni Sowieci są najbliżej ich granic stając się realnym i w ten sposób najważniejszym zagrożeniem w czasie konfliktu. Amerykański sojusz odciągnął by w takim wypadku Chiny od otwartej agresji na Zachodnim Pacyfiku a przynajmniej ułatwił by poprzez rozłożenie sił Chin w potencjalnej konfrontacji na dwóch frontach. TO JEST GŁOWNY ZARYS PRAWDZIWEJ WOJNY ŚWIATOWEJ, a nie, jak głoszą liczne głosy z Rosją o Ukrainę (nawet jeżeli Ci zaatakują Polskę!)

Stąd Ameryka zmienia koncepcję strategii wojskowej w oparciu o tzw. kalkulację ryzyka (balance risk) przygotowując się już na ową konfrontację! Jest to tzw. trzecia „strategia zrównoważenia” (ang. Offset Strategy).  Źródłem owych założeń jest Chuck Hagel.

W listopadzie amerykański sekretarz obrony Chuck Hagel ogłosił nową inicjatywę na rzecz „podtrzymania i zwiększenia amerykańskiej przewagi militarnej w XXI wieku”. W czasach kurczących się budżetów i zmian priorytetów strategicznych Hagel skupił się na innowacjach. – Obecna presja budżetowa zapewne ograniczy naszej armii możliwość reagowania na przyszłe wyzwania poprzez zwiększenie liczebności czy wydawania na obecne systemy więcej niż potencjalni przeciwnicy – mówił sekretarz Hagel. – Aby więc utrzymać przewagę militarną, musimy zmienić sposób, w jaki tworzymy innowacje, działamy i prowadzimy interesy. (project-syndicate.pl)  (jest pierwszym ministrem obrony, który w przeszłości był szeregowym żołnierzem).

Tło historyczne:

1) Narodziny pierwszej „strategii zrównoważenia” sięgają końca II wojny światowej. (…) Za najlepsze wyjście z tej niekorzystnej dla interesów USA sytuacji uznano zainwestowanie w broń jądrową. To właśnie była pierwsza „strategia zrównoważenia”, formalnie przyjęta przez administrację Dwighta Eisenhowera w 1953 roku. Duże ilości broni masowego rażenia niwelowały radziecką przewagę w prostej broni konwencjonalnej. (…) ZSRR odpowiedziało na pierwszą amerykańską „strategię zrównoważenia”, inwestując w rakiety międzykontynentalne i rozwój własnego arsenału jądrowego.

W latach 60. przewaga USA w dziedzinie broni masowego rażenia zaczęła maleć i na początku lat 70. Amerykanie znów znaleźli się w trudnej sytuacji. ZSRR nadal dysponowało przewagą w masie konwencjonalnego uzbrojenia, a na dodatek posiadało podobny arsenał skutecznej broni masowego rażenia. W Pentagonie wymyślono kolejną „strategię zrównoważenia”, która miała ponownie dać wojskom USA przewagę nad wrogiem.

2) Precyzja wygrywa z masą. Tym razem postawiono na zaawansowaną technicznie broń precyzyjną i elektronikę. Plan sformalizowano w drugiej połowie lat 70. pod nadzorem ówczesnego wicesekretarza obrony ds. technologii Williama Perry’ego. W latach 80. ponownie konsekwentnie zrealizowano „strategię zrównoważenia”, zmieniając tym samym sposób prowadzenia wojen. „Masa” zaczęła ustępować miejsca na polu bitwy „precyzji i informacji”. Skuteczność takich zmian dobitnie pokazała operacja Pustynna Burza, gdy irackie wojsko oparte o „masę” zostało zdruzgotane przez „precyzję” sił koalicji. W efekcie nawet zachodni dowódcy byli zaskoczeni tym, jak małe straty ponieśli.

W ZSRR zdawano sobie sprawę ze zmian wynikających z rewolucji technologicznej i pracowano nad własnymi rozwiązaniami. Rosjanie mieli jednak problem z finansowaniem masowej produkcji broni precyzyjnej. Nie byli także w stanie utrzymać tempa rewolucji elektronicznej, brakowało im bowiem odpowiedniej bazy, którą Amerykanom zapewniał prężny przemysł cywilny. W efekcie po rozpadzie ZSRR USA zostały niepodzielnym hegemonem militarnym, dysponując znaczącą przewagą nad pozostałymi mocarstwami dzięki realizacji drugiej „strategii zrównoważenia”.

Do dzisiaj Amerykanie utrzymują swoją dominującą pozycję, kontynuując rozwój broni precyzyjnej i elektroniki. Ich przewaga nad głównymi konkurentami – Chinami i Rosją – zaczyna jednak coraz szybciej topnieć. Oba konkurencyjne mocarstwa redukują liczebność swoich sił zbrojnych, odcinając się od przestarzałej koncepcji walki masowej i inwestują znaczne środki w broń precyzyjną oraz elektronikę. Widać to zwłaszcza w Chinach.

3) Trzecia „strategia zrównoważenia”. Robotyzacja i wojny robotów!

za; link

za; link

Po pierwsze i najważniejsze są to roboty oraz „systemy autonomiczne”. Oznacza to coraz bardziej zaawansowane maszyny bojowe pozbawione stałej kontroli człowieka. Przykładem dążenia w tym kierunku jest prototypowy dron X-47B, który ma być zdolny do zupełnie samodzielnego startu i lądowania na lotniskowcach oraz przeprowadzania samodzielnie nalotów i zwiadu. Wszystko automatycznie, tylko pod ogólnym nadzorem kontrolerów. Rozwój takich maszyn na pewno doprowadzi do sytuacji, kiedy trzeba będzie odpowiedzieć na pytanie, czy robot może sam zadecydować o zabiciu człowieka.

Kolejnym punktem planu Amerykanów jest miniaturyzacja. Automatyczne maszyny bojowe bez człowieka w środku mogą być znacznie mniejsze. Niepotrzebny im będzie bowiem zazwyczaj najsilniej opancerzony i największy przedział załogi. Wojsko USA już teraz eksperymentuje ze stosowaniem masy małych i tanich dronów koordynujących swoje działania. Ponad to miniaturyzacji mogą ulec różne elementy wyposażenia żołnierzy przyszłości, takie jak systemy łączności i dowodzenia. Obecnie są one często nieporęczne, a ich baterie ciężkie i mało wydajne. Gdyby to zmienić, żołnierz byłby znacznie sprawniejszy.

Następnym celem przedstawionym przez Hagela jest „Big Data”, czyli sformułowanie modne ostatnio w świecie informatyki. Chodzi o zdolność do przetwarzania wielkich ilości informacji w krótkim czasie. Już teraz wojsko USA nie radzi sobie z obróbką danych przesyłanych przez różne systemy rozpoznawcze, a tysiące ludzi muszą wychwytywać rzeczy ważne z zalewu tych bezużytecznych. Pentagon chce, aby obróbką danych zajęły się same komputery, tak aby człowiek dostawał już przetworzoną informację. Na przykład system ma sam wyśledzić ciekawy komunikat w podsłuchanej łączności radiowej, lub znaleźć coś godnego uwagi na zdjęciu satelitarnym. W efekcie wojsko USA będzie znacznie szybciej otrzymywało ważne informacje wydobyte z zalewu bezużytecznych danych.

Kolejnym punktem są ogólnie pojęte „zaawansowane technologie produkcji”. Hagel wyróżnił tutaj druk trójwymiarowy, dzięki któremu wojsko ma być zdolne do produkcji prostego uzbrojenia czy części zamiennych już na polu bitwy. Znacząco ograniczy to obciążenie logistyczne i uczyni siły zbrojne jeszcze bardziej mobilnymi. Dodatkowo zmianie ma ulec sama produkcja uzbrojenia w amerykańskich fabrykach. Sprzęt produkowany seryjnie ma być podatny na ewentualne modyfikacje, bowiem obecnie wprowadzenie nawet drobnych zmian na linii produkcyjnej wiąże się ze sporymi problemami i kosztami.

Pan Bartosiak uzupełnia powyższą tematykę o inne informacje:

  1. przeniesienie rozpoznanie operacyjne z satelit kosmicznych do atmosfery za pomocą rojów dronów. Siatka takich rojów ma obiegać Ziemię i działać non stop automatycznie się powielając i zasilając. Stwarza to bezkonkurencyjny, rzeczywisty obraz świata.
  2. zdolność ataku globalnego z terenu kraju na jakikolwiek punkt na świecie (z wykorzystaniem wspomnianych dronów). Powolna niezależność od dotychczasowo strategicznych posiadanych baz wojskowych w danym regionie.
  3. rozwój podwodnej -militarnej i wywiadowczej infrastruktury. Od składów broni, dronów, inwigilacji morskiej na skalę globalną (identyfikacji każdej jednostki morskiej za pomocą szumu i działania wirnika statku czy też okrętu.

Osobiście jestem przerażony takimi rewelacjami. Jako fan Terminatora i innych filmów z tematyki robotyzacji, sztucznej

Czyż nie owy robot ma swoje odbicie w filmie Chappie z 2015 r. który wchodzi lada dzień do kin?

Czyż nie owy robot rządowy ma swoje odbicie w filmie Chappie z 2015 r. który wchodzi lada dzień do kin?

inteligencji i konfliktów egzystencjalnych z eksterminacją rodzaju ludzkiego w roli głównej między ludźmi i maszynami w tle, owe rewelacje stają się wprost niepojęte.

W społeczności alternatywnej tematyka ta nazywa się Transhumanizmem – czyli integrowaniu i łączeniu zaawansowanej technologi (wraz ze scedowaniem najważniejszych struktur militarnych, czy też społecznościowych poprzez zarządzanie w oparciu o sztuczną inteligencją) a ludźmi na skalę społeczną a wręcz globalną uosabiając owe cechy i świadomość technologiczną z ludzkim egzystowaniem. To własnie w owym czasie – począwszy od lat 90-tych a ze szczególnie dużym natężeniem od 2014 r. tematyka produkcji Hollywood aż kwitnie od tego typu promocji owych idei. (ale o tym w odrębnym artykule). Namiastka poniżej.

youtube logo Transhumanizm w filmach. Automata [2014]

Jaki jest wiec wniosek prelekcji Pana Bartosiaka?

Polska nie powinna wychodzić przed orkiestrę i wtrącać swoje 3 grosze w stosunku do Ukrainy (bo to rozgrywka między mocarstwami), opracować i wdrażać własne, niezależne środki obronne swojego kraju, i zrezygnować z opierania się na traktatach i deklaracjach, które i tak jak historia pokazuje są do niczego.  Rosja wierzga praktycznie poprzez nonszalancję Zachodu, a sankcje i nietaktowne postrzeganie Rosji jako nieadekwatnego partnera na arenie międzynarodowej (w szczególności w Europie ale nie tylko) zmuszą ją do agresywnego i konsekwentnego egzekwowania swojej racji -jako mocarstwa- czego skutki widzimy doskonale (no może z tym to stanowcza przesada-propaganda działa przecież jak siemasz) na Ukrainie. Opozycja Zachodu w stosunku do Rosji jest jednak na tyle chwiejna , a możę dostrzegająca realia strategii i zawiłości geopolityki poprzez podejmowanie czynności; pomagać, nie pomagać: wysłać broń, nie wysyłać, wspierać logistycznie i kadrowo, może jednak nie; wysyłać instruktor, nie wysyłać, iż suma sumarum ślepe zaangażowanie przejawia oczywiście wspomniana Polska.  Tylko czekać że przy takim nastawieniu ściągnie w końcu uwagę Niedzwiedzka na tyle, że w ostatecznym rachunku ten może wymierzyć jej „nauczycielskiego” łapskiem klapsa. A wtedy nikt za owego klapsa przecież nie rzuci się na ratunek. Kara to przecież tylko kara – szczególnie publiczna (widownią będzie Zachód), nawet jeżeli będzie to bardzo bolesne łapsko np.  spowodowana ładunkiem jądrowym.  Amerykanie bowiem myślami są już gdzie indziej. Knują już plany o innej geopolitycznej rozgrywce a mianowicie z Chinami w roli głównej. A w tej strategii Rosja znajduje się jako sojusznik a nie wróg nr 1.. Polska jakość nie może tego zarybić.

Takim oto akcentem można pokusić się o stwierdzenie, że jeżeli Polska postara się zrewidować i okiełznać swoją dotychczasową agresywną postawą w stosunku do Federacji tj. umilknie i przestanie jajkami w Niedziwienia rzucać, to może unikniemy wojny z Moskalami i cierpliwie poczekamy lat kilka, kilkanaście a może i dekadę na fajerwerki zwiastujące nowy, potężny konflikt wojny światowej przygotowywany przez USA ze wspomnianymi Chinami….  Po prostu rewelacja…

Dodatkowe informacje:

Ave

Ripsonar

Reklamy