masoneria wpolsceW latach 1918-1945 liczba wszystkich masonów w Polsce wynosiła około 500. Na szesnaście ekip rządowych w latach 1926-1939 na czele aż trzynastu stali wolnomularze. Masonami było również czterech prezydentów w okresie 1918-1945. Natomiast na ogólną liczbę wszystkich 550 stanowisk ministerialnych, aż 220 razy tekę obejmował mason. Ciosem dla międzywojennej masonerii był dekret prezydenta Ignacego Mościckiego z listopada 1938 roku, który zakazywał organizacjom wolnomularskim działalności na terenie Polski i przewidywał karę pięciu lat więzienia za przynależność do tego typu tajnych organizacji. Działalność wolnomularzy oceniono jednoznacznie jako zagrożenie dla polskiej państwowości. Po wojnie loże oficjalnie nie wznowiły działalności, a wielu masonów zaakceptowało komunistyczną rzeczywistość, składając akces do nowych władz.

Tradycyjnie matecznikiem wolnomularzy było Stronnictwo Demokratyczne, w którym bracia lożowi sprawowali kierownicze funkcje. Charakterystyczne, że w całym okresie PRL żaden z masonów nie był represjonowany przez bezpiekę z powodu swojej przynależności do wolnomularstwa (tak samo zresztą było podczas II wojny światowej), chociaż służby prowadziły inwigilację tego środowiska. Po wyborach w 1993 r., kiedy po czterech latach władza znów wróciła w ręce komunistów, w najważniejszym masońskim czasopiśmie masońskim „Ars Regia” został ujawniony fakt, że masoni polscy inspirowani przez Wielką Lożę Kopernik w Paryżu dążyli do uzyskania jak największego wpływu na działania „Solidarności”.

Osiągnęli to poprzez Komitet Obrony Robotników, którego członkowie będący masonami, m.in. Jan Józef Lipski, Ludwik Cohn, czy Karol Modzelewski, stali się doradcami „Solidarności”.

Motywem była chęć łatwego sterowania ruchem robotniczym, który nie posiadał własnych teoretyków, ideologów ani strategów społecznych. Na dorocznym zgromadzeniu Wielkiego Wschodu Francji w 1990 r. wielki mistrz tej loży Jean-Robert Ragache powiedział:

„Nie chciałbym, aby na Wschodzie marksizm zastąpiony został przez katolicyzm. Należy powołać w krajach, gdzie upadł komunizm, silną organizację masońską, która stanie na drodze klerykalizacji. Nie można dopuścić, aby dogmatyzm triumfował. W ostatnim czasie powołane zostały do życia loże w Pradze, Brnie i Pilznie. Czyni się usilne starania, by zrobić to samo w Polsce. Niestety, plany obudzenia lóż w Warszawie, Krakowie i Łodzi napotykają wielkie trudności ze względu na istnienie dobrze zorganizowanego katolicyzmu”.

Cytat ten dobitnie świadczy o tym, że w czasie transformacji ustrojowej Polska znalazła się na celowniku organizacji masońskich, traktujących Kościół jako rywala i przeszkodę, którą należy usunąć. Najbardziej porażające jest to, że za fasadą demokracji następuje utrata naturalnej suwerenności człowieka i narodów. A przecież właśnie ta suwerenność powinna być jak najbardziej chroniona. Rządy światem z pominięciem lub przeciwko suwerenności człowieka i narodów muszą wcześniej czy później stać się rządem nad światem, czyli rządem totalitarnym.

Na taki rząd nie może być zgody, suwerenności nie wolno się wyrzec. Okrągły Stół, który oficjalnie przedstawia się jako definitywny upadek systemu komunistycznego, zwycięstwo „Solidarności” i odzyskanie niepodległości, gdy faktycznie oznaczał przeformowane szyków w ramach układu komunistycznego, dzięki czemu układ ten mógł nie tylko zachować, ale umocnić i poszerzyć swoje wpływy, co również odczuwamy po dziś dzień – czy to nie był spisek? Traktat Ribbentrop-Mołotow podpisany 23 sierpnia 1939 roku w ramach umowy o współpracy między Niemcami i Związkiem Sowieckim. Umowa była oficjalna, ale traktat, który oznaczał po prostu rozbiór Polski, zachowano w tajemnicy.

Czy to spotkanie o tak dalekosiężnych skutkach, które odczuwamy również dzisiaj, bo przecież na mocy tego traktatu Sowieci przywłaszczyli sobie 1/3 terytorium II Rzeczypospolitej i nam go nie oddali – to nie był spisek?

Źródło; wypowiedz @Nemo z gloria.tv

Advertisements