1937/38 – chiński archeolog Chi Pu-Tei zorganizował ekspedycję do jednego z bardziej odległych regionów górskich Chin. Region tendropa-dysk położony na pograniczu chińsko-tybetańskim nosi nazwę Payenk-Ara-Ulaa. Góry wznoszą się tu na wysokość ponad 5000 metrów. W rejonie tym istnieją ślady ludzkich osad pochodzących z czasów prehistorycznych. W kilku pieczarach skalnych tego regionu archeolodzy odkryli precyzyjnie wytyczone groby szeregowe. Znaleziono w nich szkielety licznych stworzeń, których wzrost był znacznie niższy od przeciętnego wzrostu mieszkańców naszej planety (poniżej 1,30 metra). Istoty te posiadały wąskie ramiona i cienkie kończyny. Głowa natomiast była nieproporcjonalnie duża w stosunku do reszty ciała.

1947 – ang. naukowiec Dr Carl Robin Evans nauczył się języka Dropa. Żyją tam dwa plemiona Hamowie i Dzopowie o wzroście 1,1 – 1,4 metra wzopstu (średnio 1,28!)  Dowiedział się od religijnego staruszka ludu Dropa Lurgana La historii pochodzenia  Dropa. Otóż około 12 tysięcy lat temu Obcy przybyli z Syriusza.

Legendy

Dawne legendy z tego właśnie regionu opowiadają o niskich i żółtych istotach, które zstąpiły z chmur i z powodu swojej odmienności, a wręcz brzydoty były ścigane, atakowane i bezlitośnie tępione przez żyjące w tych okolicach szczepy.

Znaleziska

Wiek znalezionych szkieletów oceniono właśnie na 12 tysięcy lat.  Prawdziwą sensację wzbudziły jednak nie znalezione szkielety, lecz znajdujące się przy zmarłych kamienne krążki. Miały one centymetr grubości i trzydzieści centymetrów średnicy. W środku znajdował się okrągły otwór, od którego do krawędzi biegły spiralne, podwójne rowki. Pomiędzy rowkami wygrawerowane były znaki przypominające rodzaj pisma.

1962 – udało się te znaki odczytać. Hieroglify opowiadają o tragedii jaka spotkała kilku kosmicznych rozbitków. Dotarli oni (według zapisków) na trzecią planetę systemu słonecznego. Podczas lądowania statki uległy uszkodzeniu w niedostępnych rejonach górskich. Remont niemożliwy był z powodu braku materiałów i koniecznej infrastruktury. Rozbitkowie zmuszenie więc byli osiąść w obcym dla nich świecie, gdzie spotykali się z agresją ze strony plemion tubylczych.

1965 – odkryto 716 kolejnych wyżłobionych dysków. Wg plemion te dyski upamiętniają wydarzenia, które miały miejsce 12 tyś lat temu.  Statek o kształcie dysku miał awarię i i musiał lądować. Co ciekawe zarówno wygląd statku, jak i dyski Dropa mają do złudzenia ten sam kształt co te – obserwowane  przez  STS -75!

Kamiennymi krążkami zainteresowali się naukowcy z Moskwy, którym udostępniono kilka egzemplarzy. Analiza chemiczna wykazała wyraźną obecność kobaltu. Metal ten stosowany jest obecnie w stopach chromu, w produkcji stali, w przemyśle do utwardzania specjalnych narzędzi. Dodany do kamiennych krążków miał zapewne służyć ich utwardzeniu. Oprócz kobaltu stwierdzono również obecność aluminium i krzemu, które mogły według przypuszczeń badaczy tworzyć coś w rodzaju magnetycznej ścieżki. Naukowcy zwrócili uwagę, że krążki podłączone do oscylografu, wibrowały z niezwykle wysokimi częstotliwościami, tak jakby zawierały bardzo silny potencjał elektryczny albo jakby kiedyś poddane były działaniu bardzo silnego pola elektrycznego.

Dalsze losy kamiennych krążków okryte są tajemnicą. Porozrzucane po wielu chińskich muzeach, podczas chaosu rewolucji kulturalnej zniknęły w ich magazynach. Czyżby wnioski nasuwające się z przekładów były tak niebezpieczne, że znalezisko zostało rozproszone po całym kraju ? Nieznany jest również los egzemplarzy wypożyczonych do Moskwy. Również raport chińskiej grupy naukowców badającej cenne znalezisko, zniknął w czasie niesławnej pamięci rewolucji kulturalnej. Być może, że kamienne krążki czekają gdzieś na swojego kolejnego odkrywcę.

Materiał skompilowany z internetu.

Ripsonar

Advertisements