1692 – artykuł Edmunda Halleya [1] opublikowanego w „Philosophical Transactions„, piśmie brytyjskiego Royal Society, autor próbuje podać matematyczne uzasadnienie że Ziemia  jest pusta w środku i składa się z trzech koncentrycznych skorup jak trzy zewnętrzne warstwy cebuli, natomiast bieguny magnetyczne są w rzeczywistości usytuowane na jednej lub obu wewnętrznych skorupach Ziemi, i że te wewnętrzne skorupy obracają się wokół swojej osi z nieco odmienną prędkością niż skorupa zewnętrzna. Zwolennikiem hipotezy Halleya dotyczącej pustej w środku kuli ziemskiej staje się Cotton Mather, purytański duchowny z Massachusetts.[2]

XVIII – powstała odmiana teorii Pustej Ziemi sformułowana przez sir Johna Lesliego, szkockiego fizyka, który twierdził, że Ziemia składa się z masywnej i litej zewnętrznej powłoki grubej na setki mil, otaczającej pustą przestrzeń, w której krążą dwa „wewnętrzne słońca” (Pluton i Prozerpina) obracające się wokół wspólnego środka grawitacji.

Odrodzenie teorii Halleya, następnie rozwinął ją i nadał jej rozgłos był John Cleve Symmes.[3] Uważał, że bieguny Ziemi są otworami prowadzącymi do wnętrza jej pustej skorupy. Doszedł do tego dziwnego wniosku w wyniku głębokich studiów nad dziełem Laplace’a, francuskiego astronoma i matematyka. Laplace wykazał, że Ziemia na równiku jest wybrzuszona, co trafnie uznał za wynik obrotów kuli ziemskiej wokół swej osi, i sugerował, że z tej samej przyczyny musiały powstać zagłębienia na biegunach. Zagłębienia Laplace’a, twierdził Symmes, są takiej głębokości, że prowadzą aż do wnętrza Ziemi.

10.04.1818 – Swoje poglądy Symmes umieszcza w liście otwartym, rozesłanym do wszystkich kongresmanów w Stanach Zjednoczonych i do każdego naukowca w Europie. Tam czytamy:

„Do całego Świata:

Ogłaszam, że Ziemia jest wewnątrz pusta i możliwa do zamieszkania. W jej wnętrzu znajdują się twarde koncentryczne kule, jedna w drugiej, otwarte u biegunów na 12 do 16 stopni. Ręczę swoim życiem, że to prawda i jestem gotów przeprowadzić badania tego wnętrza, jeśli Świat udzieli mi poparcia i wspomoże w tym przedsięwzięciu.”

PS. Mam już przygotowaną do druku rozprawę na temat głównych założeń w tej sprawie…. Wzywam setkę dzielnych towarzyszy, z dobrym ekwipunkiem, aby wyruszyli z Syberii w porze jesiennej w zaprzęgach z renów na lody otwartego morza: Ręczę za to, że gdy idąc w kierunku północnym przekroczymy 80 stopień szerokości geograficznej, odnajdziemy krainę ciepłą i bogatą, pełną zwierzyny i roślinności, a może nawet ludzi. Powrócimy do domów wiosną następnego roku.

Gazety pisały o owym arktycznym otworze, nazywając go „dziurą Symmesa”. Żaden z naukowców, do których Symmes wysłał kopie swego listu otwartego, nie potrudził się nawet, aby potwierdzić jego otrzymanie. Co gorsza, większość ludzi uznała go za pomyleńca – pomimo medycznych zaświadczeń dowodzących zdrowia psychicznego, które wysyłał swoim korespondentom.

1868 – pewien człowiek nazwiskiem Lyons, podający się za „profesora”, opublikował książkę zatytułowaną „A HolIow Globe”, w której nie tylko objaśniał rozwinięcie teorii Halleya dokonane przez Symmesa, ale utrzymywał, że to właśnie Symmes jest jej wyłącznym twórcą. (Pięć lat później, w maju 1873 roku, „Atlantic Monthly” zamieścił nadzwyczaj fachowo napisany artykuł przychylny teorii Symmesa.

1914Marshall B. Gardner, zainteresowany aeronautyką wyznawca teorii Symmesa, napisał A Journey to the Earth’s Interior, Or, Have the Poles Really Been Discovered? (Podróż do wnętrza Ziemi albo o tym, czy bieguny rzeczywiście zostały odkryte), w której zaprzeczał, by Peary i Amundsen kiedykolwiek dotarli na bieguny. Sugerował, że obaj polarnicy po prostu kręcili się wokół biegunowych otworów, prowadzących do wnętrza Ziemi. On sam, pisał, poradziłby sobie z tym problemem, wykorzystując samolot. Właściwie potrzeba tylko jakiegoś wrażliwego na sprawy publiczne milionera, który by nabył dla niego, Marshala B. Gardnera, przystosowany do warunków arktycznych statek i maszynę latającą…

Powiązania z III Rzeszą

Wszelkie tego typu pomysły mogą się wydawać – delikatnie mówiąc – zwariowane, ale trzeba wiedzieć, że to właśnie rozsądek i zdrowie psychiczne utorowały drogę tym teoriom w nazistowskich Niemczech. Najpierw założenia teorii zostały przeniesione do Niemiec za sprawą Petera Bendera, pilota myśliwskiego cesarskich sił lotniczych w latach pierwszej wojny światowej. Bender był bliskim przyjacielem innego pilota o nazwisku Goering, następcy „czerwonego barona” (von) Richthofena na stanowisku dowódcy najwybitniejszej formacji lotniczej tamtych czasów, a ponad dwadzieścia lat później pierwszego (i ostatniego) człowieka, który nosił tytuł marszałka Rzeszy.

Bender ostatnie dwa lata wojny przesiedział w obozie jenieckim. Tam przeczytał Czasopismo, „The Flaming Sword” (Płonący Miecz) i od prawie trzydziestu lat propagowało pewną odmianę teorii pustej Ziemi, która była, całkiem dosłownie, przenicowaną teorią Symmesa

Ojcem tej teorii był samozwańczy „prorok Koresh”, (Cyrus Reed Teed ) założyciel i w praktyce redaktor naczelny „The Flaming Sword”. Przed trzydziestką Teed praktykował jako lekarz, a w wolnych chwilach zajmował się czymś, co nazywał „alchemią” – jak się zdaje, używał tego słowa dla określenia medytacji nad istotą wszechświata, nie zaś dla nieortodoksyjnej chemii.

1869 – pracując do późna w nocy w swoim „organo-alchemicznym laboratorium” (tak je nazywał), nawiedził go – pod postacią pięknej kobiety – duch przysłany prosto od Boga. Zjawa najpierw zwróciła się do niego imieniem Horos – imieniem, które Teed zanotował, ale go nie wyjaśnił – po czym nazwała go prorokiem Koreshem. Jako prorok, oznajmił anielski gość, Koresh musi zawładnąć mądrością wszechrzeczy. Teed natychmiast doznał objawienia. Jak pisze: „objawiła mi się wiedza całkowita wszystkich rzeczy, którą tylko boski pomazaniec mógł posiąść”. Jednym ze składników tej wiedzy było to, co Koresh nazywał kosmogonią komórkową: „że powierzchnia, na której zamieszkuje ludzkość jest diametralnie odmienna od tego, co mówią na ten temat współczesne teorie naukowe, i Ziemia jest wklęsła…” Mówiąc innymi słowy chodziło mu o to, że żyjemy po wewnętrznej stronie pustej w środku Ziemi Symmesa.

Bender zainteresował się komórkową kosmogonią Teeda, dopracował ją i rozwinął. W broszurach, książkach, listach i artykułach w czasopismach okultystycznych zajął się walką propagandową o obalenie klasycznych nauk geograficznych i zastąpienie ich tym, czego już nie nazywał teorią, ale doktryną pustej Ziemi.

 Teoria Pustej Ziemi

Cały widoczny wszechświat jest o wiele mniejszy, niż się powszechnie uważa. Ludzkość żyje po wewnętrznej stronie skorupy próżnej w środku Ziemi; w jej wnętrzu znajduje się ciemna sfera niebieska, wokół której obracają się luźno z nią połączone punkty świetlne. Tworzy to w rezultacie, tzw. wszechświat ułudny (będący czystym złudzeniem). „Gwiazdy” widziane na niebie są oczywiście niewielkimi punktami światła przymocowanymi do sfery niebieskiej tego ułudnego wszechświata. Słońce, czerwona kula rozgrzanej skały, ma zaledwie czterysta kilometrów średnicy, planety zaś, bardzo małe, krążą wokół centralnej sfery. Noc zapada wtedy, gdy Słońce znajduje się po drugiej stronie tego „wszechświata”, a to, czy widoczny jest na nocnym niebie Księżyc i planety, zależy po prostu od ich położenia względem obserwatora i sfery centralnej.

Po dojściu nazistów do władzy, zwolenników doktryny Bendera nie dotknęły represje, jak innych okultystów, i chociaż ich publikacje stały się trudno dostępne, nie spotkał ich los wielu innych prac ezoterycznych – na przykład propagujących teozofię czy magię seksualną Aleistera Crowleya.

Głównym powodem tej względnej nietykalności była bez wątpienia długoletnia przyjaźń pomiędzy Peterem Benderem, głównym rzecznikiem doktryny, a Goeringiem, który nie tylko bronił swojego przyjaciela przed wrogością należących do SS wyznawców lodowej teorii wszechświata, ale nawet wierzył, że może istnieć niewielka szansa, iż owa doktryna jest prawdziwa.

Taki bezstronny i otwarty stosunek Goeringa do tej teorii wydaje się na pierwszy rzut oka dość zaskakujący. Człowiek ów, który zawsze wykazywał skrajny polityczny i gospodarczy realizm (pomijam tu jego odrażającą ideologię), był chyba ostatnią na świecie osobą, która wytknęłaby Peterowi Benderowi – nawet z żartobliwą ironią – jego szczególny rodzaj wariactwa.

W rzeczywistości jednak ten – nieomal poważny – stosunek Goeringa do doktryny pustej Ziemi był całkowicie zgodny z jego psychologiczną strukturą. Podsumował to zresztą celnie Hitler, często wnikliwy i złośliwy obserwator cech charakteru swych bliskich współpracowników *[Pomimo sporadycznych dowodów nieznajomości charakteru jakiegoś człowieka, jak w wypadku Ribbentropa, niedorzecznego i zacietrzewionego ministra spraw zagranicznych, którego nazwał „drugim Bismarckiem”.]. Odpowiadając na zarzuty dotyczące stylu życia Goeringa, podobno powiedział: „To człowiek renesansu, musicie o tym pamiętać.”

1942 – argumentacja zwolenników teorii pustej Ziemi z niemieckiej marynarki wojennej była tak przekonująca, że udało im się doprowadzić do przeprowadzenia doświadczeń z radarem. Wysłano nad Bałtyk niemiecką ekspedycję naukową wyposażoną w najlepszy dostępny sprzęt radarowy, celem sprawdzenia, czy w założeniach teorii Petera Bendera kryje się jakaś prawda. Ustawiono stację radarową, a jej antenę wycelowano w niebo pod kątem 45 stopni. Pełni entuzjazmu zwolennicy teorii pustej Ziemi oczekiwali na sygnał, że fale radiowe zostały odbite w punkcie znajdującym się w odległości jednej ósmej drogi mierzonej wokół wklęsłej powierzchni globu. Niestety, jak można się spodziewać, takie echo nie zostało odebrane. Pomimo przestrajania radaru i kolejnych desperackich prób pokonania jego „niewłaściwego funkcjonowania”, urządzenie zachowywało się zawsze zgodnie z konwencjonalną wiedzą na temat rozmiarów i kształtu świata.

Fiasko programu radarowego wyznaczyło granicę hitlerowskiej tolerancji dla doktryny pustej Ziemi. Jej orędownicy zostali zamknięci w obozach koncentracyjnych, pomimo że byli to przeważnie oddani sprawie narodowi socjaliści. Wśród ofiar znalazł się Peter Bender – wpływy Goeringa nie były już wystarczająco duże, by mógł go uratować.

1948 – niejaki Karl E. Neupert wydawał broszury wychwalające geniusz Petera Bendera i jego nauki. Nawet dziś niektórzy z wierzących w latające spodki zapewniają, że obiekty te przybywają z wnętrza Ziemi, dostając się do atmosfery przez otwory w biegunach – innymi słowy, ponownie odgrzewają „dziury Symmesa”

Prace Jana Lamprechta pt.: „Studium możliwości istnienia Pustych Światów„. Np: zakłada iż Ziemia nie jest kulą płynnej lawy, czy że lawa pochodzi z centrum Ziemi. Otóż każdy geolog lub sejsmolog powie że lawa to wynik rozpadu promieniotwórczego (rozpad uranu) bądź przez napięcia skorupy. Tworzona jest przez ciepło wnętrza skorupy Ziemi nie przekraczającej jednak głębokość 36 km. (20 mil.). Dowodem są trzęsienia ziemi. Fale sejsmiczne podróżują we wszystkich kierunkach poprzez cała planetę. Daltego też owa skorupa ziemska musi być sztywna aby te fale przesyłać.

 Ekspedycje

08.2006 – powstaje zespół, którego celem jest spenetrowanie domniemanego wejścia do podziemnego Świata (tzw Teoria Pustej Ziemi) na biegunie Północnym Arktyki –  NPIEE (North Pole Inner Earth Expedition – czyli Ekspedycja do Wnętrza Ziemi przez Biegun Północny). Koszt ekspedycji szacowany jest na około 2 miliony dolarów – kwotę, która jest zbyt duża dla większości wytwórni filmów dokumentalnych. Mimo to, ekspedycja NIPEE brnie do przodu i oferuje szansę dla sponsorów związanych z filmem, na możliwość zarejestrowania materiału, jakiego nigdy wcześniej nie oglądał żaden człowiek

15.02. 2007 Brooks A. Agnew został wybrany na przewodniczącego wyprawie. (Nieoczekiwanym ciosem dla ekspedycji stało się odejście dotychczasowego kierownika ekspedycji Stevena Curry’ego). Agnew jest naukowcem i inżynierem z 20 letnim doświadczeniem na stanowisku kierowniczym. Naukowa idea, jakoby Ziemia była wydrążona liczy sobie ponad 600 lat. Obecnie, po ponad półwieczu, pierwsza cywilna ekspedycja zbiera się, aby zdobyć to, co wielu historyków określiło jako „miejsce otwarcia” skorupy Ziemskiej prowadzące do wnętrza naszej planety. Wielokrotnie kwestionowano szanse powodzenia, a dawny lider ekspedycji Steve Currey zrezygnował (przypis. Steve Currey miał poprowadzić tegoroczną wyprawę pod nazwą Voyage to Our Hollow Earth – http://www.voyagehol…ve_currey.html)

Cel: Zespół zamierza przeprowadzić na miejscu badania jakie nigdy wcześniej nie zostały wykonane. Są to m.in szeroko zakrojone badania sonarowe, obwodowe badania żyroskopowe i inne. Zespół zamierza precyzyjnie zmierzyć skorupę i fizyczne właściwości oceanu aby odkryć niecodzienne własności tamtejszego obszaru. Badania chemiczne wody, katalogowanie stworzeń morskich, badania magnetyczne – to wszystko będzie miało miejsce podczas tej trwającej 13 dni ekspedycji. Celem wyprawy jest dostarczenie twardych dowodów na poparcie bądź odrzucenie hipotezy o teorii Pustej Ziemi. Dokładne badania nie mogłyby zostać przeprowadzone bez pomocy specjalistów w wielu, także paranaukowych dziedzinach wiedzy. W materii poszukiwania wnętrza Ziemi istnieje aspekt multiwymiarowości. Wiele osób wierzy, że wnętrze Ziemi, to tzw. obszar wyższej gęstości (czwartej lub nawet piątej). Z tego powodu od obserwatorów można wymagać możliwości osiągnięcia tzw. wyższych poziomów wibracji. W ekspedycji weźmie udział 33 naukowców, wśród których znajdzie się 30 ekspertów w dziedzinach takich jak medytacja, ufologia, historia, mitologia, jasnowidzenie. Dodatkowo na wyprawę wybierze się zespół filmowców, w tym eksperci od 24 godzinnej obserwacji UFO uzbrojeni w sprzęt do obserwacji w podczerwieni, ultrafiolecie. Na statku znajdą się także trzej analitycy danych. Wyłączając umiejętności poszczególnych osób, wszyscy zostali wybrani w taki sposób aby zachować możliwie otwarty i bezstronny umysł w tej ekspedycji. Wszystko czego potrzeba to statek. Jedynym zdolnym do takiej wyprawy jest Rosyjski Atomowy Lodołamacz, Yamal, długi na ponad 130 metrów, ważący ponad 73000 ton, mający moc 75000 KM i zdolność do przewożenia 100 pasażerów w komfortowych warunkach. Istotnym jest też fakt, że jest to jedyny statek na Ziemi licencjonowany do przewożenia cywili w wyprawie tej klasy. Na statku znajduje się także lądowisko dla helikoptera i mniejsza łódź. Wszystko co jest potrzebne do swobodnego dostępu w niemalże każde miejsce Arktyki.

 Wyprawa Agnewa lodołamaczem Yamal.

Advanced Planetary Explorations, LLC, pod przewodnictwem Dr. Agnewa razem obmyśliło plan działania.

Jeśli duże firmy nie widzą w tym żadnej wartości, sami prywatnie za sponsorujemy to przedsięwzięcie i nakręcimy filmy tak, żeby każdy mógł zobaczyć jak naprawdę wygląda ta planeta.” – powiedział Dr. Agnewa. „Nawet jeśli jednak na nic się nie natkniemy, wciąż będziemy w posiadaniu znakomitego materiału dokumentalnego z tamtych regionów, ale…” w tym miejscu Dr. Agnewa wskazał palcem w kierunku nieba „…jeśli faktycznie znajdziemy to czego szukamy, będzie to największe geologiczne odkrycie w historii ludzkości.”

4.06.2007 Domniemany początek ekspedycji, która ma trwać do 17.07.2007.[jak na razie cisza, choć były domniemane przecieki że zmarł szef projektu…[4]

P.S- Pisałem o tym już dość dawno, ale teraz stwierdziłem, że go zamieszczę w takiej formie jakiej pozostał na następne lata…:)

Materiał wideo w tej sprawie:

Ripsonar

——————————————————————————————————

[1] Rogal Society wtedy, jak i dziś, najbardziej poważanego z angielskich towarzystw naukowych.

Edmund Halley, ten sam, którego imieniem nazwano sławną kometę. Halley był zaprzyjaźniony z wielkim Izaakiem Newtonem i w gruncie rzeczy to dyskusja miedzy obu tymi uczonymi mężami skłoniła ostatniego z nich do napisania epokowego dzieła Principia, w którym zawarł matematyczne formuły będące podstawą wszystkich współczesnych osiągnięć techniki, od samochodu do rakiety kosmicznej.

Halley zgadzał się całkowicie z przedstawionymi w Principiach teoriami i częściowo finansował nawet ich wydanie drukiem. Sądził jednak, całkiem słusznie, że fizyka Newtonowska, która trafnie i kompetentnie tłumaczy zjawiska tak różnorodne, jak ruchy planet i trajektorie lotu kuł armatnich, nie rozwiązuje jednak pewnych problemów związanych z Ziemią. Jednym z nich były niezrozumiałe magnetyczne odchylenia i fakt, że bieguny magnetyczne Ziemi – te, które wskazuje igła kompasu – nie pozostają na jednym miejscu i zmieniają nieznacznie swoją pozycję.

[2] Pastor ów pisywał na temat czarnej magii, czarnoksięstwa i opętania przez diabła i za jego to głównie sprawą doszło do histerii towarzyszącej skazaniu domniemanych czarownic podczas pamiętnego procesu w Salem w 1692 roku.

[3] Przodkowie Symmesa znali się dobrze z rodziną Matherów, nabywali egzemplarze wszystkich dzieł Cottona Mathera i przechowywali je jako schedę rodową. To właśnie lektura jednej z tych książek przemieniła młodego Johna Symmesa – a był on nienasyconym czytelnikiem – w zwolennika teorii zakładającej, że Ziemia jest wewnątrz pusta i złożona z kilku koncentrycznych skorup.

[4] http://www.paranormalne.pl/index.php?showtopic=6754 Tłumaczenie: Eurycide

Advertisements