TIPP czyli (Transatlantic Trade and Investment Partnership – Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji) to umowa,

TTIP czyli umowa handlowa między USA a UE. Za; www.law-right.com

TTIP czyli umowa handlowa między USA a UE. Za; http://www.law-right.com

która ma otworzyć rynki po obu stronach Atlantyku i da szansę drobnym przedsiębiorcom (patrz Zakres umowy). A że USA i UE razem tworzą 60% światowego PKB (po mniej więcej połowie), 33% handlu produktami i 42% handlu usługami to sumuje się to w najbogatszy i najbardziej chłonny rynek na świecie.

Ale na tym nie koniec bo przeciwnicy uważają, że przyniesie rezygnację UE z suwerenności doktrynalnej, regulacji praw oraz norm żywnościowych, co w efekcie spowoduje, że na półkach sklepowych zagoszczą tańsze od rodzimych kurczaki naszpikowane hormonami, a znikną lokalne sądy na rzecz arbitrażu czy ochrona konsumenta.

Obawy nie są bezzasadne, bo w podobnej umowie pomiędzy Unią a Kanadą próbowano „przemycić” zapisy zbieżne z tym, co było w ACTA. Np. regulacją sprzedaży prowadzonej przez internet oraz prawami autorskimi. Duże opory budzi także, przede wszystkim we Francji, traktowanie kultury jako zwykłego towaru. Francuscy artyści obawiają się, że TTIP jeszcze bardziej wzmocni dominację amerykańskiego kina w Europie, spychając kulturę europejską na margines.

Ale zanim przejdziemy do szczegółów na początek zapraszam do zapoznania się z materiałem, który pokazuje jak tajemniczym dokumentem jest owa umowa handlowa między Unią Europejską a USA.  Dla mnie jest jasne, że jeżeli umowa jest utajniana, w której wgląd mają ograniczony nawet sami europarlamentarzyści – co jest dla mnie już farsą samą w sobie – to jest ewidentny znak, że coś jest z nią nie tak. I tu nie ma żadnej konspiracji do cholery. To są fakty.

Dodatkowe materiały;

Trzeba to w końcu powiedzieć: TTIP nie jest porozumieniem o wolnym handlu sensu stricto. Bo choć ma zlikwidować bariery w przepływie towarów (chcemy, by UE uległa Waszyngtonowi i zniosła m.in. obowiązek wskazywania obecności GMO na etykietach produktów?), to głównym jej zapisem jest mechanizm rozwiązywania sporów między państwami a inwestorami. Gdy TTIP wejdzie w życie, prywatne firmy będą mogły – omijając sądy krajowe – pozywać państwa przed orzekające w tajemnicy sądy arbitrażowe. Życzę powodzenia rządowi w Warszawie, gdy polscy rolnicy wejdą w konflikt z Monsanto, amerykańskim koncernem produkującym genetycznie modyfikowane nasiona, lub firmą Cargill, gigantem dostarczającym towary i usługi dla przemysłu rolno-spożywczego. Ekonomia skali, z której korzystają mocno subsydiowany sektor rolniczy USA i amerykańskie korporacje w ogóle, w połączeniu ze wsparciem ze strony władz w Waszyngtonie uczynią taki spór z góry przegranym.

Warto przeczytać cały artykuł. Świetny!

Reklamy