Jeśli Liban lub Hezbollah zdecydują się na odwet lub po prostu ochronę swojego kraju, tysiące umrą. Być może natychmiast. Jeśli nie podejmą działań odwetowych, zostaną wzniesione nowe mury, a Izraelskie kampanie bombowe  będą kontynuowane najprawdopodobniej przez wiele lat. W rezultacie cały region będzie nadal sparaliżowany.

Członkowie libańskiego szyickiego ruchu Hezbollah niosą trumnę towarzysza zabitego w izraelskim ataku w Syrii na jego pogrzebie w południowym Bejrucie (zdjęcie AFP)

Po ostatnich izraelskich atakach na Liban, Syrię i Irak Bliski Wschód znalazł się w środku niezgłoszonej wojny. Wydaje się, że prawie wszyscy w Libanie się z tym zgadzają. „Tym razem Izrael posunął się za daleko. W ciągu zaledwie dwóch dni zbombardował trzy kraje ”- powiedział  miejscowy pracownik ONZ z siedzibą w Bejrucie.

(…)

Izrael od dziesięcioleci regularnie atakuje Syrię i bombarduje Palestynę. Ale Liban to zupełnie inna historia: tylko jego przestrzeń powietrzna jest zwykle naruszana przez izraelskie odrzutowce lecące w kierunku syryjskich celów. Bombardowanie Iraku jest także wyraźnie eskalacją wojowniczej strategii Izraela. Dziwna eskalacja, biorąc pod uwagę, że Irak jest de facto państwem okupowanym przez najbliższego sojusznika Izraela – Stany Zjednoczone.

Wszystko, co jest szyickie – poza samym Iranem (na razie) – nagle stało się „uzasadnionym celem” dla Izraela. Przez wiele lat szyicki islam był synonimem ideologicznego oporu wobec zachodniego imperializmu na Bliskim Wschodzie: sam Iran, kilka frakcji w Iraku i Hezbollah.

Liban jest głęboko podzielony 

Liban jest jednym z najbardziej „strategicznych” krajów na Bliskim Wschodzie i najbardziej podzielonym. Opiera się na systemie „wyznaniowym”. Jego rząd jest zawsze co najmniej „niepewny”, ale często całkowicie dysfunkcyjny. W porównaniu do izraelskiego odpowiednika, jego siły powietrzne składają się z zabawkowych samolotów, takich jak przekształcone Cessny.

Najnowsze samochody Maserati i Ferrari mijają jedne z najbardziej nieszczęśliwych slumsów na Bliskim Wschodzie. Eleganckie restauracje i kawiarnie są często zaledwie kilka metrów od biednych żebraków. W tym malutkim kraju, z całego regionu, są setki tysięcy uchodźców: Palestyńczycy żyjący w niebezpiecznych, przeludnionych obozach z bardzo małą nadzieją; Irakijczycy uciekający przed wojną i okupacją NATO; i ofiary wojny syryjskiej.

Rząd libański i elity  czerpią zyski  z kryzysów uchodźczych, rzekomo gromadząc pieniądze z „pomocy zagranicznej”. Prawie nic nie zostało na usługi społeczne, a nawet na obronę, nie mówiąc już o biednych i niższej klasie średniej.

Hezbollah, przeciwnie, zapewnia usługi socjalne, w tym dostawy żywności, opiekę medyczną i edukację wszystkim osobom zamieszkałym na terytorium Libanu, niezależnie od rasy i wyznania. Ponadto walczy z inwazjami izraelskimi, biorąc w jej szeregi wszystkich obywateli Libanu, którzy chcą się przyłączyć. Zwalcza także terrorystów w Syrii. Jest ściśle związany z Iranem. Wszystko to oczywiście rozwściecza Stany Zjednoczone, Izrael i Arabię ​​Saudyjską. Hezbollah jest zdecydowanie na „liście terrorystów” Zachodu i jego współpracowników.

Izrael wykorzystuje walkę przeciwko Hezbollahowi i przeciwko sojusznikom irańskim, aby usprawiedliwić bombardowanie różnych krajów w regionie. Ciągle „odkrywa nowe spiski” i przeprowadza „wyprzedzające strajki” przy pełnym wsparciu administracji USA.

Podczas ostatniej eskalacji Izrael  podobno  przeprowadził trzy ataki dronów w libańskiej dolinie Beqaa na bazie należącej do świeckiej, marksistowsko-leninowskiej, pro-syryjskiej grupy, Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny, który, jak można przewidzieć, jest sprzymierzeńcem Hezbollahu .

Niebieska Linia 

Zaledwie kilka dni temu udało mi się jechać do granicy między Libanem a Izraelem, a następnie udałem się na wschód, kierując się na tzw. Niebieską Linią, która jest patrolowana przez Tymczasowe Siły Narodów Zjednoczonych w Libanie (UNIFIL), na odcinku kilkudziesięciu kilometrów.

Izraelczycy już postawili mur prawie od Morza Śródziemnego do Wzgórz Golan – granicy libańskiej.

Mur Izraelsko Libański

Ponad rok temu rząd Libanu twierdził, że „budowa muru oznaczałaby akt wojny”. Izrael się tym nie przeją. Postawił ogromną betonową konstrukcję przed armią libańską, Hezbollahem i UNIFIL.


Tak na marginesie. Libański korespondent Ali Mortada w pojedynkę przekroczył niebieską linię ONZ wschodząc na ziemie Palestyny.

Libański dziennikarz


(…)

W mieście Kfarchouba, znanym jako twierdza Hezbollahu, tuż obok niesamowitej ściany ozdobionej dziecięcymi rysunkami, ludzie powiedzieli mi, że „są gotowi na konflikt; gotowy umrzeć… w razie potrzeby .  Kfarshouba to miejsce, w którym Izraelczycy „odkryli tunele Hezbollahu”, co było oficjalnym uzasadnieniem budowy ścian.

„ Bzdury ”, powiedzieli mi miejscowi. „ Tunele istniały przez dziesięciolecia i Izraelczycy wiedzieli o nich przez cały czas. Były w pełni zabarykadowane przez wiele lat i nie stanowiły zagrożenia dla Izraela.

Tuż przed okropnym nowym izraelskim płotem na wietrze machają trzy flagi – Palestyna, Liban i Hezbollah. Obok nich zaparkowane są trzy pojazdy opancerzone UNIFIL. Indonezyjscy żołnierze odpoczywają, robiąc selfie.

Indonezyjscy żołnierze UNIFIL wykonujące selfie w strefie działań wojennych

„ Czy zamierzasz podjąć działania, jeśli Izrael przekroczy linię? „Pytam ich.Uśmiechają się do mnie szeroko. Nie udzielono spójnej odpowiedzi.

Zajęte przez Izrael Wzgórza Golan znajdują się zaledwie 10 km od tego miejsca. Kilka izraelskich wiosek i miasteczek znajduje się tuż za murem.

Dzięki sile ognia, którą posiada Hezbollah, mogliby zostać zrównani z ziemią w zaledwie minutę. Chociaż Hezbollah do tej pory najwyraźniej jest w stanie „wysokiej gotowości”, rozmowa o „odwecie” to tylko rozmowa.

„Bezwładność jest jak powolna śmierć dla Libanu” 

Aby zbombardować cele wewnątrz Iraku, izraelskie odrzutowce musiały latać albo nad terytorium byłego sojusznika, Turcji, albo nad Arabią Saudyjską. Jak  donosi  Al-Jazeera:

„ Izrael i Saudyjczycy nie mają formalnych stosunków dyplomatycznych, ale uważa się, że zawarli zakulisowy sojusz oparty na ich wspólnej wrogości wobec Iranu ”.

Czy Izrael próbuje sprowokować kilka krajów arabskich na Bliskim Wschodzie do kolejnej wojny?

Czy to tylko kolejne „upokorzenie”? Czy Bejrut, Damaszek, Bagdad po prostu policzą ciosy i pozostaną bezczynne? Czy będą wielokrotnie powoływać się na rezolucje ONZ, podczas gdy Izrael ciągle bombarduje swoje miasta i wieś z całkowitą bezkarnością i za aprobatą Zachodu?

Jest to bardzo trudna decyzja.

Jeśli Liban lub Hezbollah zdecydują się na odwet lub po prostu ochronę swojego kraju, tysiące umrą. Być może natychmiast. Jeśli nie podejmą działań odwetowych, zostaną wzniesione nowe mury, a Izraelskie kampanie bombowe  będą kontynuowane najprawdopodobniej przez wiele lat. W rezultacie cały region będzie nadal sparaliżowany.

Tłumaczenie: ‘We Are Waiting for War’: Lebanese Say Israel Has Gone Too Far [globalresearch.ca], autor: Andre Vltchek, z dn. 29.08.2019

Ripsonar News