Referendum w Iraku odbyło się 25.09.2017 r.

Entuzjazm Izraela dla niepodległości kurdyjskiej ma niewiele wspólnego ze współczuciem wobec Kurdów, czy to w Iraku, czy gdzie indziej, a bardziej z interesami geopolitycznymi. W rzeczywistości jest to ironiczne dla Izraela, państwa założonego i popartego brutalną okupacją wojskową i apartheidem, w obronie wolności dla Kurdów lub dowolnej grupy ludzi na świecie.

Izrael nie tylko zaprzecza samostanowieniu narodu palestyńskiego, ale ma również historię aktywnego wspierania junt kryminalnych w Ameryce Środkowej i Południowej oraz byłego reżimu apartheidu w Afryce Południowej. Ponadto Izrael nigdy nie poparł żadnego innego ruchu wyzwolenia narodowego w swojej historii.

Poparcie Izraela dla niepodległego państwa kurdyjskiego jest motywowane wyłącznie względami geopolitycznymi. Izrael chce zabezpieczyć dopływ ropy z Kurdyjskiego Regionu Autonomicznego, ale, co ważniejsze, chce zbudować proizraelską jednostkę, która konfrontuje świat arabski.

Izrael importuje już 77 procent dostaw ropy z irackiego regionu kurdyjskiego. Import ten jest niezwykle ważny dla państwa syjonistycznego, ponieważ nie ma on dostępu do zasobów naturalnych bogatych w ropę państw Zatoki Perskiej. Izrael uważa również, że niezależne państwo kurdyjskie może służyć jako potencjalne wsparcie dla izraelskiego wojska i wywiadu, dając krajowi dźwignię w stosunku do Iranu, Syrii i Iraku. Utworzenie niezależnego państwa kurdyjskiego na Bliskim Wschodzie idealnie wpisuje się w plan Oded Yinon z 1982 r. dotyczący Bliskiego Wschodu, który opowiadał się za podziałem świata arabskiego wzdłuż linii etnicznych i wyznaniowych w celu wzmocnienia Izraela i rozszerzenia jego hegemonii.

Izraelskie poparcie dla kurdyjskiej secesji z Iraku dalej rozpala podejrzenia Arabów, że taki krok byłby konkretnym krokiem w kierunku rozpadu świata arabskiego, czymś, co mogłoby wywołać starcia, a nawet wojny.

Izrael postrzega przyszłe państwo kurdyjskie jako potencjalnego niearabskiego sojusznika w regionie – sojusznika, na który nie ma bezpośredniego wpływu sprawa palestyńska. Od samego początku Izrael postępował zgodnie ze strategią „sojuszu peryferii”, opracowaną przez pierwszego premiera Davida Ben-Guriona, w celu zacieśnienia więzi Izraela z nie-arabskimi państwami lub grupami muzułmańskimi w regionie, aby przełamać izolację państwa syjonistycznego.

W ramach tej doktryny Izrael kilkakrotnie sięgał po przywódcę kurdyjskiego Mustafę Barzaniego, ojca obecnego kurdyjskiego prezydenta Masouda Barzaniego. W wyniku tych wysiłków Mustafa Barzani odwiedził Izrael dwukrotnie, raz w 1968 r. I raz w 1973 r. Jednak wysiłki te nie były zbyt duże. Kurdowie nie okazywali żadnego silnego poparcia dla Izraela ani wrogości wobec Palestyńczyków.

Dlatego scena izraelskich flag latających w kurdyjskich miastach podczas referendum, wraz ze zgłoszonymi hasłami, takimi jak „Jesteśmy drugim Izraelem”, sugerują zmianę kurdyjskiej kultury politycznej i widoczną przerwę od przeszłości, kiedy kurdyjscy bojownicy trenowali i walczyli wraz z członkami Organizacji Wyzwolenia Palestyny ​​(OWP) w Bejrucie pod koniec lat 60., 70. i wczesnych 80.

Od tego czasu Izraelowi udało się, z pomocą przywódców kurdyjskich, takich jak prezydent Masoud Barzani, zinfiltrować społeczeństwo kurdyjskie i zakończyć niegdyś silne powiązanie kurdyjskie z sprawą palestyńską.

Nie ma wątpliwości, że tyrania państw arabskich i ich brak odpowiedniego traktowania praw kurdyjskich zepchnął nowe pokolenia Kurdów z dala od świata arabskiego na kolana Izraela. Gdy Irak wpadł w gwałt na tle religijnym, a grupa Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu (ISIL, znana również jako ISIS) rozpoczęła kampanię terroru, gwałtów i makabrycznych okrucieństw, nowa linia błędów między Kurdami a resztą świata arabskiego wyłonił się.

Ale dwoma głównymi punktami zwrotnymi w stosunkach kurdyjsko-arabskich była narzucona przez Zachód strefa zakazu lotów z 1991 r., Która wykraczała poza ochronę ludności kurdyjskiej, aby oderwać region kurdyjski od Iraku oraz inwazję i okupację Iraku pod przewodnictwem USA w 2003 r. Katastrofalna inwazja wywołała wewnętrzne konflikty, które jeszcze bardziej zraziły Kurdów z reszty kraju i pozwoliły na zwiększenie obecności Izraela na tym obszarze.

W deklarowanym i entuzjastycznym poparciu dla niepodległości kurdyjskiej Izrael otwarcie próbował wskazać podobieństwa między swoją historią a kurdyjską walką o państwowość. Czyniąc to, Izrael stara się usunąć paralele między walkami kurdyjskimi i palestyńskimi przeciwko kolonializmowi i uciskowi.

Nowa historia rewizjonistyczna, według słów byłego ministra Likuda Gideona Saara, mówi, że Kurdowie i Żydzi to dwie mniejszościowe grupy na Bliskim Wschodzie, ale Żydzi osiągnęli państwowość, a Kurdowie nie.

„Kurdowie byli i pozostaną wiarygodnymi i długoterminowymi sojusznikami Izraela, ponieważ są, podobnie jak my, mniejszością w regionie” – powiedział.

Taka interpretacja historii jest nie tylko samolubna, ale fałszywa. Kurdowie byli integralną i autentyczną częścią regionu i świata arabskiego – nie są kolonizatorami i nie używali siły militarnej do wywłaszczania ziemi ani wywłaszczania ludzi.

Chociaż w historycznej Palestynie i świecie arabskim zawsze istniała mniejszość żydowska, syjonizm nie był częścią ruchu tubylczego, ale urodził się w Europie, aby odpowiedzieć na to, co nazwano „kwestią żydowską” wywołaną zinstytucjonalizowanymi prześladowaniami i pogromami wobec Żydów w całej Europie w pierwszej połowie XX wieku.

Syjonizm nie przedstawił wizji położenia kresu dyskryminacji europejskich Żydów, ale rozpoczął ruch kolonialny, aby ustanowić żydowską ojczyznę w Palestynie poprzez przymusowe uzurpowanie sobie ziem i wywłaszczenie ludności.

Izraelska próba zbliżenia podobieństwa między syjonizmem a trudną sytuacją Kurdów, czy to w Iranie, Turcji, Syrii czy Iraku, jest rażącą propagandą mającą na celu potwierdzenie swojego projektu kolonialnego, okupacji Palestyny ​​i ciągłych zbrodni przeciwko Palestyńczykom.
(…)


Artykuł: Why Is Israel Supporting Kurdish Secession From Iraq [wrmea.org], autor: LAMIS ANDONI, z dn. ?

Tłumaczenie: Ripsonar News