(AP Photo/Kin Cheung)

Po prawie sześciu miesiącach brutalnych „protestów” wspierane przez USA anty-chińskie zamieszki w Hongkongu przyśpieszają.

Dzisiaj ponad 16 godzin trwały ciągłe i  gwałtowne rozruchy przeprowadzane przez małe grupy odzianych na czarno „protestujących”:

Szefowa (administracji) Hongkongu, Carrie Lam Cheng Yuet-ngor, zwróciła się do prasy po dniu przemocy, w którym co najmniej jeden protestujący został zastrzelony, inny mężczyzna został podpalony podczas sporu, podczas gdy w mieście trwają starcia. Potępia działania protestujących, ostrzegając ich, że „pobożnym życzeniem” jest oczekiwanie, że rząd ulegnie ich żądaniom politycznym w przypadku przemocy.

Osoby dojeżdżające do pracy stoją w obliczu chaosu i zakłóceń w transporcie. Główne arterie komunikacyjne w kilku dystryktach zostały zablokowane, a usługi MTR zawieszone po wrzuceniu na tory rzeczy linii East Rail, w pociągu na Kwai Fong wybuchł pożar, a protestujący zdewastowali kilka innych stacji.

Dzisiejsze szaleństwo ma miejsce po śmierci „protestującego”, kiedy spadł z pietra garażu. Uczestnicy zamieszek twierdzą, że policja uczestniczyła w tym incydencie, ale materiał z monitoringu pokazuje, że mężczyzna był zupełnie sam.

Po pokojowych „kolorowych rewolucjach” zaprzestano pracy, wprowadzono przemoc w ramach wszystkich operacji „zmiany reżimu” w USA. Myślenie takie zostało wyjaśnione 30 czerwca w New York Times:

Ważny pomysł, który krąży na forach internetowych, jest teraz mocno zakorzeniony w mojej głowie. Nazywa się marginalną teorią przemocy (inal 邊緣 論) i utrzymuje, że protestujący nie powinni aktywnie wykorzystywać ani popierać przemocy, lecz zamiast tego stosować najbardziej agresywne, pokojowe działania, które mogą doprowadzić policję i rząd do granic możliwości.

Przemoc wobec rządu miała wywołać gwałtowną reakcję, która następnie zwiększyłaby poparcie dla protestów. Ta teoria wydaje się nie działać w Hongkongu. Demonstracje zostały obecnie zredukowane do kilkuset osób. Sto tysięcy osób, które uczestniczyło w pierwszych demonstracjach, już nie bierze udziału. Uznali, że „łagodna siła” głównych protestujących jest po prostu bezsensowną przemocą i że ci uczestnicy zamieszek są całkowicie nierozsądni.

Dzisiaj celowo spalili mężczyznę, (WIDEO)który się im przeciwstawił:

W poniedziałek wieczorem Leung Chi-cheung, 57-letni ojciec dwóch córek, walczy o życie w szpitalu z poważnymi poparzeniami ciała i urazem głowy.

Nagrania wideo pokazały, że Leung zawrócił, by stawić czoła protestującym, po czym nastąpił spór. „Podczas sporu oblano go łatwopalnym płynem i podpalono”, powiedział źródło policyjne.

Joshua Wong, dziecko z amerykańskiego plakatu , nazwał podpalaczy wśród zamieszek „magów ognia”. Podobnie jak inni przywódcy opozycyjnej „demokracji” Wong odmówił potępienia przemocy.

Inni uczestnicy zamieszek zaatakowali policjanta, który oczyszczał niewielką blokadę dróg . Jeden z uczestników zamieszek próbował złapać broń i został postrzelony.

Zdjęcie: Nora Tam. ZA: scmp.com

Na filmie oficer zmaga się z protestującym i kieruje broń w stronę zbliżającego się protestującego. Drugi protestujący wyciąga rękę w kierunku pistoletu, oficer unika, cofa się i strzela do niego w tułów.

Oto wideo z tego incydentu.

Niestety osoba postrzelona w brzuch zmarła chwilę później.

Policja aresztowała dziś ponad 260 uczestników zamieszek. Niestety prawdopodobnie zostaną zwolnieni za kaucją i wrócą na ulice, aby kontynuować przemoc.

Poważne szkody ekonomiczne, jakie „protesty” wyrządzają zwykłym mieszkańcom są już niezaprzeczalne. Zdecydowana większość z nich chętnie zareagowałaby na buntowników.


Artykuł: Hong Kong – „Marginal Violence” Fails To Win More Protest Support, [MoA] z dn. 11.11.2019

Tłumaczenie: Ripsonar News

Dodatki: Oczywiście policja również wykazuje brutalność – co nie przeczę, bo to fakt, jak wszędzie tacy się znajdą (wideo), ale patrząc na całość wydarzeń powściągliwość policji i tak jest na umiarkowanym poziomie.  Nie? Nie wierzysz? To wyobraź sobie coś takiego w USA.

WIDEO Will violence kill Hong Kong’s pro-democracy movement? | Conflict Zone

Działacz na rzecz demokracji i lider HK, Joey Siu nadal uważa, że ​​ruch, powstały latem na ulicach Specjalnego Regionu Administracyjnego Chin, musi kontynuować demonstracje. „To rząd zmusza nas do wychodzenia na ulice i łamania prawa” - powiedziała Siu dla DW. Dziwne! Starcia między demonstrantami a policją stają się coraz bardziej gwałtowne, w ostatnich dniach zaatakowano polityków, takich jak pro-pekiński prawodawca Junius Ho i innych a działacze na rzecz demokracji w Hongkongu, w tym Siu, jak dotąd nie potępiają przemocy! SZOK!

A jak czytam na reddit.com, co trafnie wypunktowano:

Dziennikarz poruszył interesujący punkt w środku wywiadu w 14 minucie. Jednym z żądań jest utworzenie niezależnej komisji śledczej w sprawach dotyczących łamania prawa (brutalność) przez policję, tymczasem innym żądaniem jest zniesienie wszystkich zarzutów dotyczących aresztowanych protestujących łamiących prawo. Czyli z jednej strony żąda się odpowiedzialności  przez policję, ale jednocześnie  unika odpowiedzialności wobec protestujących, co jest totalną hipokryzją!

Ave