(AP Photo/Kin Cheung)

Po prawie sześciu miesiącach brutalnych „protestów” wspierane przez USA anty-chińskie zamieszki w Hongkongu przyśpieszają.

Dzisiaj ponad 16 godzin trwały ciągłe i  gwałtowne rozruchy przeprowadzane przez małe grupy odzianych na czarno „protestujących”:

Szefowa (administracji) Hongkongu, Carrie Lam Cheng Yuet-ngor, zwróciła się do prasy po dniu przemocy, w którym co najmniej jeden protestujący został zastrzelony, inny mężczyzna został podpalony podczas sporu, podczas gdy w mieście trwają starcia. Potępia działania protestujących, ostrzegając ich, że „pobożnym życzeniem” jest oczekiwanie, że rząd ulegnie ich żądaniom politycznym w przypadku przemocy.

Osoby dojeżdżające do pracy stoją w obliczu chaosu i zakłóceń w transporcie. Główne arterie komunikacyjne w kilku dystryktach zostały zablokowane, a usługi MTR zawieszone po wrzuceniu na tory rzeczy linii East Rail, w pociągu na Kwai Fong wybuchł pożar, a protestujący zdewastowali kilka innych stacji.

Dzisiejsze szaleństwo ma miejsce po śmierci „protestującego”, kiedy spadł z pietra garażu. Uczestnicy zamieszek twierdzą, że policja uczestniczyła w tym incydencie, ale materiał z monitoringu pokazuje, że mężczyzna był zupełnie sam.

Czytaj dalej