To co się dzieje obecnie w Syrii jest dla mnie wielkim ciosem dla sprawiedliwości i  człowieczeństwa. Działania te, potajemnie (a właściwie coraz mniej się z tym kryjąc) wpływają na próbę obalenia kolejnego niepodległego państwa jakim jest Syria dla własnych, geopolitycznych dążeń z poza placu. Oczywiście mam tu na myśli USA. Niemożliwe?

Tło konfliktu

Oficjalnie: Zaczęło się od napisu na murze. „Koniec z reżimem”, który nagryzmoliła na murach Dary na południu Syrii grupka nastolatków. Młodzi Syryjczycy szybko trafili do aresztu. Tam spotkać miały ich okrutne tortury. Gdy wieść o losie uczniów rozeszła się po mieście, tysiące ludzi wyszły na ulice. Mieli dość brutalności służb bezpieczeństwa, ale za ich wybuchem kryły się też inne frustracje i nękająca wielu z nich bieda. Reżim – czy to z przyzwyczajenia, czy ze strachu wywołanego wydarzeniami z Egiptu i Libii – zareagował przemocą. Gdy 18 marca pokojowa kolumna demonstrantów maszerowała przez Darę, policja nagle otworzyła ogień. Następnego dnia powtórzyła to na pogrzebie ofiar. Miasto ogarnął chaos. Zamiast wygasnąć, protesty przybrały na sile. Do akcji wkroczyło wojsko, ale tylko pogorszyło sytuację. Śmierć kilkudziesięciu osób w Darze rozsierdziła Syryjczyków w innych miejscach: Damaszku, Hims, Hamie, Idlib, Banias. Część buntowników prędko się wycofała, ale inni nie mieli zamiaru ustąpić. Z czasem dołączali do nich kolejni, w tym opozycyjni politycy i islamiści, a w końcu – dezerterzy z armii. Wkrótce stało się jasnym, że Syryjczyków czeka długa i wyczerpująca konfrontacja.[1]

Kulminacyjne plany amerykańskiej polityki zagranicznej dążą do konfrontacji i zniszczenia Iranu. By tego dokonać kolejnym krajem po tzw. „Wiośnie Arabskiej” staje się Syria. To ona trafia na celownik USA by została obdarowana przez Amerykę „demokracją” by kolejnym krokiem była łatwiejsza anihilacja Iranu.

youtube logo Ron Paul 2012 Najpierw Syria, a następnie Iran PL

Czytaj dalej